Nekron
Wysokie Trawy - Wersja do druku

+- Nekron (https://nekron.eu)
+-- Dział: Lokacje (https://nekron.eu/forum-83.html)
+--- Dział: Wysokie Równiny (https://nekron.eu/forum-45.html)
+--- Wątek: Wysokie Trawy (/thread-89.html)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-22-2020

Szłaś więc przed siebie, niezbyt skomplikowane zadanie, wystarczy by iść we stronę białej kuli ognia na niebie... Jedno spojrzenie wystarczyło przypomnieć sobie, jak daleko jesteś teraz od domu. Biała gwiazda, a może trochę niebieska? Kto kurwa wie, zupełnie inny tym, zupełnie inne słońca kurwa oddalone miliardy kilometrów od twojego domu, twoich bliskich... Przesrane...




RE: Wysokie Trawy - Els - 07-22-2020

Tak daleko od swojego domu, ale... Czy ja w ogóle ten dom miałam? W swoim świecie byłam duchem, nie istniałam oficjalnie, nie miałam nikogo. Czy żałowałam, że trafiłam tutaj? Wręcz przeciwnie, szkoda mi było tylko, że nie dane mi było spakować jakiegoś zapasu ubrań i broni. Bo one zdecydowanie by mi się przydały. Ale poza tym byłam nawet zadowolona z opuszczenia swojego świata, w którym nie miałam żadnych szans na zerwanie się ze smyczy. A tutaj... Nawet jeśli było ciężko, naprawdę cieszyły mnie spotkania z takimi istotami jak Ian czy Sawa. Nawet Yahkra... Nawet ona nie uciekała przede mną, nie patrzyła na mnie z przerażeniem. Chociaż teraz pewnie będzie. Na samą tą myśl uśmiechnęłam się złośliwie.

- Kim lub czym w takim razie jesteś? Czy pochodzisz z tego świata? - zapytałam mojego nowego wyimaginowanego przyjaciela.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-22-2020

Ciekawe jak długo będziesz musiała iść na zachód? Masz nadzieje że krócej niż trzy dni, w końcu podobnie tylko tyle miałaś na to czasu, ciekawe czemu... Może warto rozważyć nie robienie przerw na noc? Ale z drugiej strony, jaką możesz mieć gwarancję że wtedy nie zaczniesz się cofać? Byłoby to ryzyko, chyba potrzebne, a chyba nie, szkoda że nie możesz się zapytać jak wielka jest ta kraina traw, a może możesz? Chociaż skąd to może wiedzieć ktoś, kto był podobno w zamknięciu taaaak długo... Czy na pewno tak długo? Tego też nie wiedziałaś...




RE: Wysokie Trawy - Els - 07-22-2020

Prychnęłam cicho słysząc odpowiedz na swe pytanie. No tak, nie mogło być przecież za łatwo, broń boże, żeby ktoś kiedyś odpowiedział mi na coś wyczerpująco.

- Dlaczego choroba ma imię? Masz jakieś ciało czy coś takiego? Czy jesteś po prostu gadającą srebrną mazią? - zapytałam unosząc brew zaintrygowana. Czyli rozmawiałam właściwie ze swoim wrogiem numer jeden? Brawo, Els, brawo, jesteś taka mądra...


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-23-2020

Ciągle szłaś przed siebie, w towarzystwie samych traw i wiatru... Niczego innego nie czułaś, ani nie słyszałaś, chociażby najmniejszego robaczka, wszystko milczało jak tylko pojawiałaś się okolicy, skąd to wiesz? Bo wątpisz żeby tutaj tak było normalnie, zieleń, pełna wody i podobny różnych stworzeń o których tak wielu cię ostrzegało, a ostatecznie do teraz żadnego z nich nie spotkałaś. Z jednej strony trochę pocieszające, a z drugiej, pognębiające, nawet robale nie chcą być w twoim pobliżu bo boją się cię, czy brzydzą... To wszystko przez tą chorobę, tylko głupie 'inteligentne' istoty są wstanie się odważyć do ciebie podejść, gdyż jakimś cudem tylko oni się nie orientują jakim zagrożeniem jesteś dla nich wszystkich.




RE: Wysokie Trawy - Els - 07-23-2020

Całę szczęście, że robale omijały mnie szerokim łukiem, bo z nimi to akurat zaprzyjaźniać się nie chciałam. Szkoda, że te nieco "inteligentniejsze", chociaż w tym wypadku określanie ich tak było nieco wątpliwe, istoty już tak nie robiły. Chciałabym, żeby wszyscy dali mi kurwa spokój, ale poczynając na moim nowym kumplu, panie srebrnym glucie aka Rezim i kończąc na jakże uroczych i milusich nekrinach, wszyscy chyba za swój życiowy cel obrali trucie mi dupy. A jakimś dziwnym trafem ci, których zdarzało mi się polubić, ginęli w walce. W walce z tymi zasranymi bożymi wysłannikami, co za cholerny przypadek. Te kamienne czy ogniste cholery były jeszcze gorsze od trzymetrowych bałwanów.

I tak oto kończyłam znowu uciekając przed nieznanym nie wiadomo w sumie nawet gdzie konkretnie, za jedynego kompana do konwersacji mając jedynie głos w głowie. Wyjątkowo aktualnie irytujący głos w głowie. Nie dawałam jednak tego po sobie poznać czując jakoś instynktownie, że i tak nie zrozumie. To coś w żadnym stopniu nie było ludzkie.

- Chorobą lub zarazą nazywa się coś szkodliwego dla innych, wyrządzającego im krzywdę. W jaki niby sposób "mi podobni" wyrządzają krzywdę tobie? Ja na przykład nawet nie wiedziałam, że istniejesz, póki nie postanowiłeś się ze mną bliżej zaprzyjaźnić... A, właśnie, jak w ogóle ja się zara... Jakim cudem dostałeś się do MOJEGO ciała? - zapytałam mocno akcentując słowo "mojego". Jego ciało, też coś. Prędzej je zniszczę i spalę, niż dam komuś odebrać swoje ciało. Nie wyobrażałam sobie, żeby pozwolić komuś patrzeć swoimi oczami, mówić swoimi ustami czy chodzić na moich nogach, też coś! Zasrany, zadufany w sobie pasożyt. Aż gotowało się we mnie ze złości, ale dusiłam to w sobie. Potrzebowałam informacji.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-23-2020

Cisza i spokój, ta podróż byłaby niezwykle nudna gdyby nie towarzystwo zmyślonego głosu, znaczy głosu w myślach. W końcu był prawdziwy, jego wiedza była prawdziwa, słowa chyba też... Ech, to będzie długa podróż, a ten głos zaczyna coraz bardziej denerwować, jego odpowiedzi coraz mniej zadowalające, niepokojące wręcz. Na za dużo sobie pozwala, nikomu swego ciała nie oddasz, nigdy i w żadnym sensie, czy to w kontroli czy to do jakiś badań lub eksperymentów.




RE: Wysokie Trawy - Els - 07-23-2020

Syknęłam na to nowe, dziwne uczucie promieniujące z lewej dłoni. Coraz mniej mi się to wszystko podobało. Coraz bardziej byłam wściekła.

- Czego dokładnie dotknęłam? Kiedy? I... A, zresztą kurwa, co za różnica. Skoro tacy źli jesteśmy a moje ciało uważasz już za swoje, dlaczego niby miałbyś zdradzić mi jak się ciebie ze mnie pozbyć? Przecież ty nie chcesz sobie odpuścić, słyszę to. No, powiedz mi, czym niby jest to całe "lekarstwo"? - mówiłam coraz głośniej i głośniej aż wreszcie ostatnie słowo wykrzyczałam. Ah, gdyby tylko był tu Ian, gdybym mogła mu o tym opowiedzieć... Wątpiłam już w swój zdrowy rozsądek. Właściwie to we wszystko wątpiłam. Wyjęłam z kieszeni niebieski kamyk, jedyną pozostałość po czarnowłosym mężczyźnie i zaczęłam się nim bawić w rękach obserwując, jak lśni w promieniach słonecznych. Szybko jednak wizję przesłoniły mi łzy. Było tak źle... Potrzebowałam Umarłego teraz, nie powinnam była nigdy godzić się na odroczenie swojej "egzekucji". Teraz Iana nie było a to... to dziwne coś kradło moje ciało. I byłam sama w jakimś oceanie traw bez żadnego punktu orientacyjnego, bez czegokolwiek na widoku posta tym cholernym zielskiem. Mój krok zwalniał i zwalniał coraz bardziej aż wreszcie stanęłam w miejscu i opadłam na kolana krzycząc, płacząc, wrzeszcząc i waląc pięściami o ziemię. Ale mimo to lurian Iana trzymałam bezpieczny w dłoni uważając, żeby go nie uszkodzić. Jedyna cenna rzecz, jaką posiadałam...


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-23-2020

Światło Kronii cudnie przebijało się przez niebieski kryształ, ujawniając wiele ciekawostek na jego temat tam gdzie nie był wciąż ubrudzony twą krwią czy innym brudem. Widać było dziwne złącza, sploty, przewody, jakby to coś nie były tylko 'kryształem' czy czymś po prostu 'magicznym'... No raczej że nie jest czymś zwyczajnym, jakby był to tylko jakiś klejnocik to by nie był dla niego tak cenny i nie nosiłby go na karku. Tylko pytanie czym to było... Głupi Umarły, nawet nie wie jak bardzo teraz by się przydał, jak bardzo go teraz potrzebowałaś gdy nie potrafiłaś rozróżnić rzeczywistości od jakiegoś zmyślonego fatum.


Z każdym kolejnym krokiem coraz bardziej się denerwowałaś, kumulując cały gniew i smutek już od dawna, do momentu aż w końcu wybuchłaś gniewem, smutkiem i beznadzieją. Bo co w końcu możesz? Twe ciało tak na prawdę już jest jego, wiedziałaś to, ten skurwiel po prostu się tobą bawił, tak na pewno było... Czemu, niech cię po prostu zabije i zostawi twe ciało, nie chcesz być początkiem jakiejś apokalipsy, nie po tym co się stało na twoim świecie.




RE: Wysokie Trawy - Els - 07-24-2020

Zaczęłam polerować o jakiś czysty skrawek swojego ubrania kryształ, by móc lepiej przyjrzeć się temu, co było w środku. Zainteresowało mnie to nawet, jeśli nie byłam aktualnie w najlepszej kondycji, ani fizycznej ani psychicznej. Jednak kolejne słowa Reznila nieco to zmieniły, zapłonął we mnie ponownie, mały, malusieńki płomyczek nadziei.

- Ale... Jak to? - zapytałam z konsternacją - Mam tak po prostu wejść do wody i ona ot tak, sama z siebie wypłucze ze mnie to wszystko? Wypłucze ze mnie ciebie? Nie będę cię już więcej słyszeć ani czuć? - dopytywałam chcąc się upewnić co dokładnie miał mój "kolega" na myśli. Szybko jednak stałam się nieco podejrzliwa, słysząc o przysłudze...

- Przysługę? Powiedz dokładnie czego ode mnie oczekujesz. Postawmy wreszcie jasno tę sprawę bo, uwierz mi, jestem o krok od zawrócenia i szukania tych jebanych infernitów.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-24-2020

Wypolerowałaś klejnot Iana, lecz nie dostrzegałaś w nim żadnych nowości pod miejscami przykrytymi wcześniej krwią. Nie wiesz szczerze czym to jest, jakbyś miała nawiązywać do swego świata, to wyglądało jakby w środku było zbudowane jak jakaś płyta główna jakiegoś komputera, ale z drugiej strony nie do końca... To najbliższa rzecz z jaką ci się kojarzyło to co widziałaś wewnątrz kryształu... Szybko jednak skupiłaś się na czymś innym, twój głos w głowie nagle powiedział w końcu coś co brzmiało dla ciebie... Dobrze? Niezwykle dobrze! Mówił że na prawdę można cię wyleczyć, jakby jeszcze okazało się to prawdą, to by wszystko zmieniło.




RE: Wysokie Trawy - Els - 07-24-2020

- Dobra, załóżmy, że to co mówisz, jest prawdą i że podejmę się szukania tego żółtego kamyka. Jak niby mam go znaleźć, jeśli nie będę cię już słyszeć? To w końcu tylko jeden mały kamyk na ogromnym świecie, czyż nie? No i co rozumiesz przez zwrócenie ci go? W jaki sposób dokładnie miałabym to zrobić? Jeśli naprawdę chcesz, żebym ci pomogła, będę potrzebowała dużo więcej konkretów, więc ten jeden raz lepiej dla własnej korzyści bądź nieco bardziej gadatliwy - odpowiedziałam nawet zaintrygowana prośbą Reznila aka srebrnego gluta. Ciekawe kogo takiego odebrali mu Nekrini, ciekawe jak niby dokładniej miałoby wyglądać odzyskiwanie go. W międzyczasie podniosłam się na równe nogi i z nową siłą zaczęłam iść przed siebie. Spróbowałam nawet biec, bo w końcu miałam tylko 3 dni? Ah, właśnie...

- Ej, słuchaj, dlaczego właściwie mam tylko 3 dni na dotarcie do tej całej rzeki? Co się stanie jak przekroczę ten czas?


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-25-2020

Trzy dni, tylko trzy dni, mało czasu, a słońce zachodziło, więc wypadałoby przyśpieszyć. W końcu i tak się nie męczysz, przynajmniej póki co, póki jesteś 'martwa', warto jeszcze z tego skorzystać, bo najpewniej za trzy dni już nie będziesz miała więcej okazji do tego. Czy to przez śmierć, czy wyzdrowienie...




RE: Wysokie Trawy - Els - 07-25-2020

Dowiadując się, co stanie się za trzy dni, zaczęłam naprawdę biec wiedząc, że jeśli teraz nie dam z siebie wszystkiego, później mnie już w ogóle nie będzie. Tak mało czasu, cholera, czemu od początku mi nie powiedział tego?! Ugh, Els, szybko, Els. I co się cholera stało z Ianem? Tyle pytań, tyle problemów, tak mało czasu.

- Dobra, to teraz wróćmy do mojego wcześniejszego pytania. Co jest dokładnie między tobą a Nekrinami? Dlaczego zostaliście uwięzieni razem? I dlaczego ich krew rozpuszcza... no, nie wiem, ciebie? Tą srebrną maź?


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-25-2020

Cały czas biegłaś przed siebie, trzymając się mimowolnie za dziurę po żebrach, oraz na złamanym żebrze, jednakże nie przeszkadzało ci to w utrzymaniu tempa. Ból, w tej nieumarłej postaci jest czymś do czego się już przyzwyczaiłaś parę dni temu, nie ustępował on w końcu cię chociażby na krok od tak dawna... Cały czas ranna, połamana, bezwładna, otwarta, spalona, czy nie wiadomo co jeszcze. Jeśli faktycznie wrócisz do życia, będziesz musiała to zmienić, bo za długo się nie pocieszysz tym życiem, jeśli będziesz je prowadzić jak to nieżycie...