Nekron
Wysokie Trawy - Wersja do druku

+- Nekron (https://nekron.eu)
+-- Dział: Lokacje (https://nekron.eu/forum-83.html)
+--- Dział: Wysokie Równiny (https://nekron.eu/forum-45.html)
+--- Wątek: Wysokie Trawy (/thread-89.html)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-07-2020

- Nieważne, to nazwa z mojego świata. To co miałam na myśli to to, że wydajesz się być jakieś... nie wiem, pięćset lat do tylu technologicznie za mną? Te ubrania, broń, no ogólnie wszystko jak z jakiegoś muzeum, hah! Strasznie wszyscy są tu zacofani, daj mi jakichś ludzi do roboty a normalnie stworzyłabym chyba imperium i została boginią ze swoją wiedzą - zachichotałam na samą tą myśl. Ja i rozkazywanie innym, hah, niezły żart. Taki mało śmieszny. Ale fakt faktem, gdybym osiadła w jednym miejscu, mogłabym naprawdę fajne rzeczy zrobić. Ah, właśnie, ciekawe...

- Ej, Ian? Słuchaj... A co masz zamiar zrobić, jak zakończysz swoje "zlecenie" w ten czy inny sposób, hmm? Jak już albo mnie zabijesz, albo jeśli jakimś cudem znajdziemy lekarstwo? Bo ja to chciałabym sobie znaleźć jakieś miłe miejsce i zbudować sobie dom. Taki ładny, z ogródkiem i oknami wychodzącymi na wschód, żeby rano oglądać jak cały świat się budzi - rozmarzyłam się zabierając głos dopiero po chwili i kompletnie ignorując gadanie Iana o jedzeniu. Jakbym była głodna, to bym jadła. Ale ani głodna nie byłam, ani jedzenie mi nie smakowało.
- Nie chciałbyś się dołączyć? Może nawet nauczyłabym się pędzić bimber - zaśmiałam się trącając czarnowłosego zaczepnie biodrem i rozglądając się dookoła, po pochłaniającym nas oceanie mrocznych o tej porze traw.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-07-2020

-Pięćset lat do przodu czy do tyłu, co za różnica? I tak by nic nie przerośnie wiedzy oraz technologii starożytnych... Oni też byli kiedyś bogami mającymi własne imperium, więc uważaj co próbujesz osiągnąć Meliso.-
Woch, pierwszy raz Ian zmienił jakikolwiek żart w coś tak poważnego i niezbyt optymistycznego, czyżby z tym co tym co właśnie powiedziałaś miał już jakieś doświadczenia? I to jakieś niemiłe doświadczenia? Nie brzmiało to jak temat który warto byłoby drążyć, ale też nic ci tego nie zakazuje, ciekawie byłoby dowiedzieć się czegoś na temat świata z jakiego Ian pochodzi, w końcu skoro stamtąd pochodzą ci umarli to musiało to byś dość ciekawe i magiczne miejsce.

-Znaleźć Laurę i innych umarłych na tym świecie, o ile jacyś są, znaleźć bądź zbudować Fortece, żyć jak kiedyś łażąc po świecie, wykonując zlecenia i wracając od czasu do czasu do Fortecy. Umarli nie nadają się do osadzania się w jednym miejscu oraz spokojnego życia... Mamy to wręcz zapisane w naszych duszach.-
Chyba nici ze zrobienia sobie z Iana 'współlokatora' by zamieszkać gdzieś razem na jakimś zaciszu... A przynajmniej póki co, bo jedna co mówi teraz, a drugie co powie za miesiąc, tak samo zresztą ty. Ciągle zmieniasz plany, cele, spojrzenie na świat i wszystko inne, ciężko ci pozostać przy jednym zdaniu... I jednym temacie, bo unikałaś tematu jedzenia, zresztą nie było o czym gadać, nie miałaś zamiaru jeść, tyle w temacie, czyż nie? Ian po chwili gdy skończył swą odpowiedź o dołączeniu do ciebie westchnął i chyba potrząsnął głową, nie jestem pewna bo nie mogłaś tego widzieć.
-Oj Meliso...-

Chciałaś się rozejrzeć, ale nic nie widziałaś, trawy oraz trawy przysłonięte przez ciemność, tylko patrząc w górę mogłaś dostrzec żółte-czerwone-pomarańczowe światłą pochodzące zapewne wzgórza które było pochłaniane przez ognisko w którym chciałaś skonać... Taaa, dobrze że tego nie zrobiłaś, ta decyzja w końcu pozwoliła ci nieco odżyć, tobie i twojemu humorowi, nawet zaczęłaś planować przyszłość nie wiedząc czy w ogóle jej dożyjesz. To, chyba dobry znak...


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-08-2020

- Nie bądź taki pewny, Ian. Moi pobratymcy też kiedyś byli uważani za bogów. Ale byli w istocie jedynie zwykłymi rzeźnikami - mruknęłam ponuro przypominając sobie te co mroczniejsze epizody ze znanej mi historii - Poza tym... To miał być żart, spójrz tylko na mnie. Nikt by mnie nie wielbił, osiągnę sukces, jeśli spotkam jakichś ludzi, którzy będą w stanie mnie polubić i nie będą chcieli spalić na stosie... Masakra, nawet to rozumiem, z taką mordą to nawet ja sama siebie bym kijem nie tknęła - dodałam nawet nie kierując tych słów do Iana, tylko szepcząc je pod nosem, sama do siebie.
- No ale jaki mamy wybór, żadnego, Els, żadnego, tylko ty i ja - szepnęłam ledwie słyszalnym głosem pochylając głowę w dół i patrząc na ziemię. Jakoś tak... Odechciało mi się tych wszystkich planów, uśmiech też odpłynął z mojej twarzy.

- Czym jest forteca? To jakieś ummm... To jakaś baza dla umarłych? - zapytałam od niechcenia przyspieszając kroku. Im szybciej stąd wyjdziemy, tym lepiej - A poza tym... Nie męczy cię ciągła walka, ciągłe życie w drodze? Ja to bym chciała... Eh, zresztą nieważne, pewnie i tak za niedługo zdechnę - to ostatnie dodałam cichym głosem. Mój entuzjazm jak szybko się pojawił, tak szybko zaczynał wyparowywać. Może dlatego, że ciężko być radosnym i pewnym siebie błądząc gdzieś w ze dwa razy wyższych od siebie chaszczach. Tak strasznie, straszliwie chciałam już opuścić to morze traw...


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-08-2020

-Nie bądź już taka niepewna siebie Meliso, z tego co widziałem to cały czas miałaś przy sobie jakieś towarzystwo, to lepsze to gorsze, ale jakieś miałaś... Tak jak mówisz, tylko ty i ja aż do śmierci bądź wyleczenia, więc nie musisz już mówić do siebie, chyba że ta Els mieszka w twojej głowie, to wtedy jest na trzech.-
W trawach, gdzie Ian nie mógł cię widzieć a tylko słyszeć oraz czuć uścisk twej dłoni, nie było łatwo ocenić kiedy mówiłaś do niego a kiedy do siebie. Ale pewnie szybko to załapie, podróż przez trawy najpewniej będzie długa i znacznie bardziej rozmowna niż Yahkrą, przyjemniejsza też... Nawet gdy przez te rozmowy twój humor skacze i spada, dobrze było mówić do czegoś co ci odpowiadało na temat oraz w tym samym języku. Kto wie, możliwe też że będziecie mieli farta i nic was nie zaatakuje gdy będziecie iść trawami.

-Dokładnie, chociaż można byłoby ją też nazwać naszym domem, tam się każdy umarły zrodził, tam się zbuntowaliśmy, to miejsce stało się domem wszystkich z nas... Ale cóż, wątpię bym znalazł jakąś Fortece na tym świecie, ale jeśli znajdę Laurę i innych umarłych, to będziemy mogli znaleźć jakiś odpowiednik.- Ian przyśpieszył także, wciąż lecz trzymając się za twoimi plecami, dając się ciągnąć w tobie tej podróży byś ty nadawała tempa waszemu chodu.


-Zrodzono nas do poświęcenia z ciągłej walce, ciężko odzwyczaić się od tego po tylu życiach... Znaczy latach, poza tym nie każde zlecenie polega na walce, hmmm...-
Nagle Ian zza ciebie przyśpieszył kroku puszczając twa rękę, przez sekundę pomyślałaś że ten chce uciec, a następną sekundę myślałaś że chce cie zaatakować gdy czułaś jak ten łapę za nogi... Ostatecznie okazało się że ten wziął cię za barki na których teraz mu siedziałaś mając jego głowę między udami, to było nagłe, a ty teraz byłaś dość wysoko, głową ponad trawami.
-Mów co chciałaś powiedzieć oraz co widzisz tam na górze!-
Dziwnie było to uczucie gdy cię tak trzymał siedzącą na barkach jak jakieś dziecko, też dość niestabilnie, nie to co na własnych nogach, tak chwiejnie lecz także znacznie milej porównując do tego jak Nekrini nieraz nosili twą osobę. Cóż, przynajmniej teraz nie mogłaś w głowie narzekać że błądzisz w wyższych od siebie chaszczach, teraz to ty byłaś wyższa od nich!


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-08-2020

- Taaa... Cały czas, z tym że poza tobą tylko jedna osoba chciała mi pomóc. I przez to zginęła. Reszta mnie albo zdradziła, albo od razu mi wpierdoliła, jak Nekrini. O Kass nie wspominam, bo jak tylko dałam jej zielone światło, ta spierdoliła. W sumie to nawet dobrze, przynajmniej może uda się jej przeżyć. Tak jak teraz sobie myślę to... Jesteś perfekcyjny, Ian. Nie zginiesz przeze mnie ani z mojej ręki. Czegóż więcej można od faceta chcieć - zaśmiałam się ściskając go na chwilę mocniej za rękę.

- Czyli zasadniczo chcesz zbudować dom, do którego będziesz mógł wracać, czyż nie? - zapytałam zamyślonym głosem. Może nasze cele wcale nie były tak rozbieżne. On chciał domu, ja chciałam domu... Warto byłoby się go trzymać, jeśli oczywiście przeżyję. Nagle, po chwili z zamyślenia wyrwał mnie nie tyle głos czarnowłosego, co jego podrzucenie mnie do góry i usadzenie sobie na barkach.


- Ejejej! Ty nie miałeś połamanych żeber, gościu? - zapytałam wystraszonym tonem w pierwszym momencie pochylając się w dół by sprawdzić, w jakim stanie był Ian. Dopiero później skorzystałam z okazji by się rozejrzeć ignorując przy okazji pierwsze pytanie czarnowłosego. Moja filozofia była prosta, jakaś myśl była bolesna, to spychałam ją w tył głowy. Jakieś pytanie było niewygodne, to ignorowałam je - Poza tym jest noc, co niby mam widzieć?? Nie jestem kotem! - dodałam podirytowanym tonem rozglądając się jednak posłusznie po otoczeniu, uważnie lustrując je wzrokiem.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-08-2020

Ian śmiał się przez parę sekund gdy wspomniałaś o jego złamanych żebrach, to trochę nierozważne podnoszenie kogoś z złamanymi kośćmi! Chyba że się już zregenerowały? Ale... To by było zdecydowanie za szybko. Jednak gdy spojrzałaś w dół, to widziałaś czubek głowy Iana oraz jego barki, więc wiedziałaś że wciąż stoi, poza tym trawy wszystko przysłaniały.
-Ledwo czuć różnicę, noszenie ciebie na barkach ze złamanymi żebrami to pikuś, kiedyś musiałem nieść kogoś co najmniej dwa razy cięższego mając złamaną lewą nogę!-
Znów się zaśmiał Umarły, czy oni wszyscy biorą tak swoje rany niepoważnie? Ale chyba o to chodziło w byciu umarłym, umierali może już tyle razy że ból zwykłego złamania to dla nich nic... Do w końcu da się przyzwyczaić, ale ciekawe czy do umierania też?
-Wystarczy że dalej będziesz mi przypominała jaki perfekcyjny jestem, to cię nie zdradzę ani nie obrażę się jak przez ciebie umrę... Można tak powiedzieć, jak chcesz będziesz mogła w tym pomóc, a potem zostać pokojówką.-
Po chwili milczenia parsknął śmiechem, żartował, chyba żartował, lepiej żeby żartował bo nie kręciło cię chyba zostanie pokojówką po tym wszystkim, co nie? A może chciałaś takiego spokoju i monotonii w twym życiu gdy już to życie odzyskasz... Sama w tym czasie się rozglądałaś, chmury przysłaniały niebo więc ledwo było coś widać, jedynie ruszające się jak żywe morze traw, a raczej czubki źdźbeł tych traw oraz wielki pożar wzgórza które opuściliście na prawo od was... Zaczynało ono powoli wyglądać jak zwykłe ognisko, tylko że dla giganta, nie dla zwykłych istot, coś co by mógł zrobić czterdziesto-metrowy posąg by się 'rozgrzać'. W końcu też Ian spoważniał chwilowo i zamiast dalej urozmaicać podróż, zapytał się co widzisz z jego grzbietu.
-Nie wiem, powiedz co widzisz po prostu, widzisz wzgórze które opuściliśmy?-


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-08-2020

- Ja nie pytam czy pikuś czy nie pikuś, już dowiodłeś ze jesteś super twardy macho i nic cię nie rusza, aleee... Masz połamane żebra, słońce, a ja nie chcę pogarszać sprawy. I tak poza tym wielkim ogniskiem nic stąd nie widzę. Jak już mówiłam, mogę mruczeć jak kot, jak mnie podrapiesz za uszkiem, ale kotem nie jestem. Gówno widzę jak jest tak ciemno - odpowiedziałam zaczynając się wiercić i próbując samej zlezć na ziemię. Może i fajnie było być noszoną przez kogoś, ale to przeze mnie Ian miał połamane żebra. Mogłam przynajmniej nie dokładać mu więcej ciężaru. Gdy jednak usłyszałam kolejne słowa umarłego przestałam się kręcić i zamiast tego parsknęłam śmiechem.

- Wchodzę w to jeśli skombinujesz mi jakąś ładną sukienkę z falbankami i fartuszkiem - zaśmiałam się wyobrażając sobie w głowie ten jakże nierealny obraz - Ej, ale tak serio, może mnie już postaw, co? Nie żebym narzekała, bo jesteś całkiem wygodny, ale niedawno połamałam ci żebra i złamałam kark! Na pewno jeszcze cię wszystko boli...


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-08-2020

-Po trzydziestym razie nawet już śmierć nas nie rusza, więc się już łaskawie tak nie wierć bo robisz za nasze oczy, w którą stronę jest to wzgórze? Posłuży nam ono jako punkt orientacyjny, przynajmniej do momentu aż nie wzejdzie słońce.-
Czułaś wyrzuty że połamałaś mu kości, zabiłaś wręcz, a teraz byłaś przez niego noszona. Poczułaś więc ulgę wiedząc że zrobił to bardziej z powodu by skorzystać z twoich oczu niż żeby umilić ci po prostu podróż. Więc zaprzestałaś wiercenie się oraz próby zejścia z niego, w końcu brakuje tylko tego byś ty sama znów sobie złamała spadając na jakiś kamień bądź pogorszyła stan Iana.

-Na pewno coś się znajdzie na tym zacofanym świecie, ale wydaje mi się że ciężko będzie z odpowiednim rozmiarem.- Zaśmiał się odpowiadając na twój komentarz o bycie pokojówką, pytanie tylko do czego nawiązywał teraz, do tego jak się wychudziłaś czy może do tego że jakiekolwiek znalezione ubrania byłyby nekrińskich rozmiarów? Cokolwiek by się nie znalazła pewnie by nie pasowało na ciebie, ale pomarzyć i tak można.

-Postawie cię jak tylko mi powiesz w którą stronę jest wzgórze oraz czy na pewno nic innego tam na górze nie widzisz.-
Uparty Ian, ale faktycznie miał zamiar zrobić to gdy tylko mu odpowiesz, nie takiego traktowania się spodziewałaś od kogoś komu złamałaś żebra i kark, ale nie powinnaś też narzekać. Mógł w końcu we zemście zrobić to samo, albo po prostu zabić, ty go zabiłaś i zadałaś mu ból, zaatakowałaś już dwa razy, a ten mówi że ciebie lubi, co za wariat normalnie... Ale okej, rozejrzałaś się jeszcze raz, wzgórze którzy opuściliście było mocno na prawo od was i wszelką zieleń tam już zastąpiły kolumny ognia, iskier oraz dymu. Poza tym nic nie widziałaś nigdzie dookoła, pusta ciemna przestrzeń oraz ledwo widoczne źdźbła morza traw...


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-08-2020

- Umarłeś ze trzydzieści razy? No nieźle. A pomyśleć, że ja miałam traumę już po pierwszym... Szacun, gościu. A to wzgórze ognia - dodałam dramatycznym szeptem - Jest tam - wskazałam ręką, ale zorientowałam się, że Ian przecież jej nie widział, więc klepnęłam go w głowę ze strony, z której docierało do mnie światło ognia.

- Mogę już na ziemię panie nic-mnie-nie-rusza-nawet-połamane-żebra? - zapytałam zaczynając się z powrotem wiercić i próbując samej zeskoczyć. Gdy już mi się to udało, złapałam Iana mocno za prawą dłoń i dodałam - Ale że co sugerujesz? Że jestem za gruba? - zapytałam ze śmiechem, ale już nie podejmowałam dalej wątku. Zamiast tego odruchowo zaczęłam znów przyspieszać kroku, chcąc wydostać się z tych przeklętych chaszczy. Dopiero gdy po dłuższym czasie zorientowałam się, że rana na mojej ręce już nie krwawi, odezwałam się ponownie.

- Ej, słuchaj, pożycz coś ostrego na chwilę - poprosiłam Iana i gdyby ten się zgodził, chciałam rozciąć wzdłuż swoje prawe przedramię. Prawe, bo lewą ręką trzymałam czarnowłosego a nie chciałam, żeby miał kontakt z moją krwią.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-09-2020

-Po tylu przynajmniej przestałem liczyć... Gdzie jest tam? Ach...-
Przystanął w miejscu gdy go poklepałaś w kierunku wzgórza, wtedy też przykucnął dając ci zejść i tak stojąc chwilę się zastanawiał w milczeniu dając ci też swój nóż, drugi i ostatni jaki zapewne miał... Zignorował też twój żart o że jesteś gruba. Mogłaś przynajmniej w tym krótkim postoju sobie odnowić ranę, Ian w tym czasie obracał się plecami do wzgórza mrucząc coś pod nosem.
-Dziwne... Myślałem że cały czas idziemy prosto, nie podoba mi się to...-

Nagle Umarły zaczął się coś wiercić w miejscu i szeleścić swym łańcuchem, chwilę więc poczekałaś z oddaniem mu jego noża dając mu dokończyć to co właśnie robił, całe szczęście nie zajęło mu to wiele czasu.
-Możesz mnie puści, ale nie zabieraj ręki. Zachowaj też nóż póki co, tylko proszę niech ten też nie ucieknie, okej?-
Powiedział i czekał aż nie puścisz go lewą ręką, póki co Ian raczej pokazał że można mu ufać, więc mimo wszelkich obaw o ile jakieś były, w końcu zrobiłaś to o co prosił. A gdy to zrobiłaś poczułaś zimny, chociaż w twoim przypadku bardziej chłodny dotyk metalu, a konkretniej łańcuchów owijanych wokół twojego lewego przedramienia. Zgadywać mogłaś że raczej na drugim końcu tego łańcucha nie było miecza, a raczej ręka Iana, teraz przynajmniej nie musicie się trzymać za rączki, choć wciąż to możecie robić, ale co najważniejsze ciężej będzie wam się 'przypadkiem' rozdzielić.
-Jakoś przestaje ufać tym trawom coraz bardziej, a wolę się znów nie zgubić samemu w tych trawach na kolejne dni czy tygodnie...-
Mówiąc co Ian ruszył przed siebie zostawiając za waszymi plecami płonące wzgórze, a przynajmniej póki co za waszymi plecami...


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-09-2020

- To mówisz że... Straciłeś właściwy kierunek? - zapytałam niepewnie wycierając ostrze z obu stron w spodnie i podając Ianowi rękojeścią do przodu nóż z powrotem - Nie, ty go weź. Mogłabym naprawdę go zgubić albo wbić ci gdzieś, w czasie... Ummm... Nieważne, po prostu zatrzymaj go sobie. Wierz mi, twoje życie będzie łatwiejsze, jeśli nie będę miała broni póki co - odpowiedziałam rozglądając się i nasłuchując dźwięków otoczenia. Mi też nie podobało się to otoczenie, naprawdę byłam bardzo, ale to baaardzo nieszczęśliwa, że znów musieliśmy tu wleźć. Nigdy nie miałam orientacji w terenie, ale tu było sto razy gorzej. Wszędzie to samo, aż do szaleństwa. Złapałam lewą dłonią za łańcuch niczym za koło ratunkowe rzucone tonącemu.

- Następnym razem zanim wejdę w takie chaszcze, spalę je wszystkie jakimś miotaczem płomieni. Cholera, nawet nie chcę myśleć ile tu musi siedzieć robali. Mam nadzieję, że żaden pająk nie uwił sobie gniazdka w moich włosach. Albo inne paskudztwo. Ugh, ohyda. Dlaczego ja się w ogóle dałam tej zasranej Yahkrze zaciągnąć w te chwasty? No jedyny plus tej sytuacji to to, że wymieniłam wkurwioną, złośliwą nekrinkę na ładnego pana. Ale te śliczne oczka nie wynagradzają błąkania się tutaj - narzekałam nakręcając się sama coraz bardziej. Naprawdę, naprawdę nienawidziłam schodzić ze szlaku czy leźć gdzieś, gdzie nie byłabym w stanie się odnaleźć. Miałam tylko nadzieję, ze gdy wzejdzie słońce będzie nam łatwiej. W końcu Ian wydawał się ogarniać temat lepiej niż ja, chociaż z drugiej strony...

- Ej ale ty serio tydzień się tu błąkałeś? Jak wielkie jest to cholerne morze pierdolonej trawy? Ja tu nie chcę siedzieć tydzień! Daj mi jeszcze z dzień - dwa i jednak mi utniesz łeb, serio!


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-09-2020

-Tiaa, do rana będę cię co chwilę podnosić by sprawdzić czy idziemy dalej w dobrym kierunku.- Odpowiedział biorąc od ciebie nóż, nie zamierzał się raczej z tobą też kłócić o to byś miała przy sobie nóż. W końcu najpewniej by się skończyło jak przy temacie o jedzeniu. Panowała tez dookoła głucha cisza, nawet wiatr nie wiał, tylko odległe płomienie i wy sami wydawaliście jakieś dźwięki.

-Jakby było to takie łatwe... Nie wiem czy ogień robi jakąkolwiek różnice, ale te trawy strasznie szybko odrastają, jakby były na jakiś sterydach. Możesz mi już przestać słodzić, wiesz? Po co w ogóle wlazłyście wte chaszcze?-
Umatły widocznie też nie przepadał już za tym zielskiem, siedzenie w nich tydzień i błąkanie się po nich wywołało u niego już prawdziwe zniechęcenie tym miejsce. Mówił też o tym ile tu żyło agresywnych stworzeń, ale ty żadnych nie dostrzegłaś ani nie usłyszałaś ani razu, no może raz jak płynęłaś w dół rzeki... Ale poza tym? Nic...

-Chyba tydzień, może dłużej... Ciężko liczyło się czas ciągle idąc, uciekając przed czymś albo walcząc z czymś, przynajmniej jedzenie samo przychodziło... Szkoda że samo też się nie zabijało. Powinniśmy się więc pośpieszyć, pamiętasz może jak się zaraziłaś?- Jedyna zaleta tych traw była taka że dawały wam czas do rozmów, dużo czasu, aż za dużo jak się pewnie po jakimś czasie okaże... Ale raczej ani tobie ani Ianowi nie powinny się skończyć historyjki do opowiedzenia, czyż nie? Gorzej będzie lecz z postojami, danie czasu chociaż Ianowi na odpoczynek czy zjedzenie, żeby mieć taki postój trzeba najpierw znaleźć miejsce na ten postój, a żeby zdobyć jedzenie to to musi ono przestać unikać was, bo tak chyba właśnie teraz było. W końcu Ian jest druga osobą która mówiła o tym że te trawy są tak bardzo niebezpieczne, a ty w nich wciąż nie napotkałaś chociażby robaka...


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-09-2020

- Powinieneś się oszczędzać, póki żebra ci się nie zrosną - westchnęłam z rezygnacją na słowa Iana i podeszłam do niego bliżej oceniając po jego oddechu, w jakim mniej więcej mógł być stanie.

- Nie słodzę ci, mówię co myślę. Mam zacząć cię obrażać, żebyś poczuł się lepiej? Na razie nie czuję jeszcze takiej potrzeby, do tej pory z twojej strony nie spotkało mnie nic złego plus minus ten nóż w kolanie, ale to drobnostka. A dlaczego wlazłyśmy tu? Już chyba mówiłam, coś dziwnego, ognistego lazło w linii prostej przez trawy do nas i był to chyba zbyt duży zbieg okoliczności, żeby tak po prostu to coś zignorować, więc Yahkra kazała mi podciąć sobie nadgarstek i wciągnęła mnie w trawy. A, właśnie! A propos tego jedzenia, moja krew chyba odstrasza te wszystkie stworzenia, obawiam się, że jak długo ja krwawię, tak długo żarcie do nas nie przyjdzie. Całkiem wygodne, nie? Przynajmniej dla mnie. Ale jeśli jesteś głodny, mogę się już więcej nie ciąć - zaproponowałam łaskawie nie mając jednak ochoty na spotkanie z mieszkańcami tych traw. To na pewno były jakieś przebrzydłe, paskudniaste robale.

- Nie mam pojęcia jak się zaraziłam, ale wiem gdzie. Dlatego chcę wrócić do gór, przejść jeszcze raz tę trasę. Od wyjścia z tuneli, przez tamtą kotlinę z lasem i jeziorem z bobrami, później w dół strumienia aż do wioski tych tam... Ermenów? Wiem, że siedząc już w jednym z opuszczonych domów w nocy byłam zarażona. Jak się pojawiłam na tym świecie jeszcze nie byłam, więc to stało się w ciągu jednego dnia. Więc albo coś było w wodzie, albo to ten zwierzak, którego zżarłam... Tyle, że on był normalny, żywy, gdy go dopadłam...


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-09-2020

-W drodze ciężko będzie dać im się zrosnąć...- Niezbyt pocieszające słowa. Próbowałaś do niego podejść by wsłuchać się w jego oddech, był miarowy i dość spokojny, lecz z krótkimi przerwami między wdychaniem a wydychaniem powietrza, co by mogło wskazywać na pewien ból przy oddychaniu gdy nabiera powietrza do płuc.

-Heh... Póki co to także wszyscy którzy byli dla ciebie mili umierali, co nie? A co z tymi którzy nie byli dla ciebie mili? Oni żyją długo i szczęśliwie?- Głupie pytanie na które częściowo Ian powinien znać pytanie, bowiem ci nie umrą póki się na nich nie zemścisz, czyż nie? Brutus, Lucyfer, Łucznik, Yahkra... Oni wszyscy wciąż żyli, a przynajmniej tak ci się wydaje, umierali tylko ci którzy byli dla ciebie mili bądź ci których kompletnie nie znałaś, taki miecznik czy Nekrin bez ręki którego pochowałaś razem z Yahkrą, umierali wszyscy ci którzy właśnie nie musieli umierać w twych oczach. Co za niesprawiedliwość...
-Nie jestem, może po drodze wdepniemy w jakiegoś ziemniaka czy lurian wie co...-
Całe szczęście, jeśli twa teoria jest prawdziwa to pewnie nie tylko odstraszasz zwykłe zwierzęta ale nawet robactwo którego przecież nikt nie lubi, a teraz ono nie lubi też ciebie w takim stopniu że nie chciało się do ciebie zbliżać. Niezwykle miła cecha tej choroby, nic żyjącego ze świata zwierząt czy insektów nie zbliżało się do ciebie ani nie hałasowało we twym pobliżu.

-Na prawdę myślisz że wrócenie tam jest dobrym pomysłem... Powiedz Meliso, sądzisz że gdzieś w tych trawach jeszcze spotkamy tą twoją Yahkrę albo ogniste coś? -


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-09-2020

- To przynajmniej możemy nie pogarszać twojego stanu. W ogóle! Ja wciąż nie rozumiem, dlaczego dałeś mi się zabić? Dałam ci przecież minutę, specjalnie liczyłam, żebyś coś zrobił, bronił się czy ki chuj. A ty tak po prostu leżałeś i dałeś mi powoli zmiażdżyć ci żebra i złapać szyję. Nie rozumiem tego... Czy ty nie masz żadnego instynktu czy co? - zapytałam zmartwionym głosem. Czułam się winna tego wszystkiego. I bałam się, że Ian skończy jak Sawa. Nawet jeśli teoretycznie był nieśmiertelny czy coś...

- Nie mam pojęcia co z nimi. Ale zdecydowanie większe szanse się ma, statystycznie rzecz ujmując, jeśli się chce mi najebać a nie pomóc. Masz jeszcze czas żeby się rozmyślić jak coś. Tylko jak zmienisz zdanie nie wbijaj mi proszę noża w plecy, tylko chociaż spójrz mi w twarz - zaśmiałam się ponuro myśląc o Brutusie. Odruchowo zgrzytnęłam zębami i zacisnęłam pięści, no co za chuj jebany... A ja mu przecież nic nie zrobiłam... Byłam już zdenerwowana i sfrustrowana, gdy czarnowłosy zakwestionował mój wybór i po prostu nie wytrzymałam. Wybuchłam.

- Nie, myślę, że jest okropnym pomysłem! Ale innego nie mam! Nie mam pojęcia gdzie jestem ani co się ze mną kurwa mać dzieje. Jeden dzień spędziłam na tym zasranym świecie i nekrini mnie złapali i zamknęli w jakiejś ciemnej dziurze! A wydostałam się z tamtej dziury dopiero wczoraj po sama nawet nie wiem jakim czasie! Tygodniu? Dwóch? Kilku miesiącach? Nie mam zasranego pojęcia co robić dalej ani jak znaleźć to całe "lekarstwo"! Przecież takie rzeczy nie rosną na drzewach, lekarstwa tworzy się latami w laboratoriach! To co teraz robimy to jest tylko zasrane sztuczne przedłużanie mi życia, które i tak się kurna skończyło te siedem lat temu! Nie wiem... - ściszyłam zachrypnięty już głos i otarłam z oczy łzy, które niezauważenie popłynęły - Nie mam pojęcia co robić... Nie wiem nawet co się ze mną dzieje - dodałam cichym łamiącym się głosem powłócząc nogami przed siebie. Przydałyby mi się jakieś wskazówki, jakieś odpowiedzi a nie tylko same pytania...