Nekron
Wysokie Trawy - Wersja do druku

+- Nekron (https://nekron.eu)
+-- Dział: Lokacje (https://nekron.eu/forum-83.html)
+--- Dział: Wysokie Równiny (https://nekron.eu/forum-45.html)
+--- Wątek: Wysokie Trawy (/thread-89.html)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-31-2020

Głosy, głosy, znowu głosy. Coraz więcej. Halucynacje mieszające się ze wspomnieniami. Ułuda z rzeczywistością. Zamknęłam oczy zaciskając boleśnie pięści i modląc się, by to się już skończyło. By głosy zamilkły. Jeszcze tylko ten dzień, ta jedna ostatnia noc i dzień Els i głosy umilkną. Dasz radę, dasz kurwa radę...

Byłam cała roztrzęsiona wewnątrz, ale starałam się nie ruszać, chociaż... Czy tu w ogóle coś było? Czy to tylko kolejna iluzja, tamte kroki? jak odróżnić prawdę od kłamstwa? Nie miałam pojęcia, dlatego na wszelki wypadek leżałam cichutko jak mysz pod miotłą modląc się w duchu, by ta koszmarna noc się wreszcie skończyła. Ostatnia doba, ostatnia. Jutro o tej samej porze będę już normalna. A przynajmniej taką miałam nadzieję... Zacisnęłam zęby starając się nie słuchać czy ignorować nachodzące mnie głosy.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 08-01-2020

Niech to wszystko już minie... Te głosy, słowa skierowane ku tobie przez niewidoczne istoty, czy to sam świat się z tobą droczył? Czy jakaś istoty dręczyła cię skrawkami twoich wspomnień, kto lub co wywoływało ten koszmar? Nawet nie chciałaś tego sprawdzać, musiałaś się kryć cichutko w trawach, z zimną krwią czekać aż one odejdą, o ile te głosy w ogóle odejdą, o ile... Nie będziesz musiała ich znosić do samego rana, czy dasz radę? A może powinnaś...

Jak mogłaś wytrzymać w tym miejscu? Cokolwiek się działo, wiedziało o tobie, czemu więc nie mogłaś uciekać, wystarczyłoby zerwać się na nogi i zacząć biec, gdziekolwiek... W końcu jeśli teraz zostaniesz zaatakowana, zraniona, to twa wędrówka straci jakikolwiek sens, czemu Reznil nic ci nie mówił? Czemu jesteś w tym sama, czemu on teraz milczał? Musisz stąd uciekać, nie możesz pozostać, tu nie jest bezpiecznie, cokolwiek cię znalazło, cokolwiek tu było, bawiło się z tobą, a ty potulnie leżałaś sobie w trawach, czekając tylko aż cię zrani... Głosy to w końcu jedno, ale odczuwalny dotyk, zaciskany na twej szyi, to coś czego nie mogłaś tak zignorować.


RE: Wysokie Trawy - Els - 08-02-2020

Miałam już dość, już serdecznie dość tych zabaw. Nie mogłam jednak stąd odejść, póki nie wzejdzie słońce. Moje ciało musiało się zregenerować a i ja potrzebowałam światła by znaleźć właściwy kierunek. Gdybym teraz, w nocy polazła w odwrotnym, mogłabym pewnie tylko pomarzyć sobie o dotarciu jutro do tej zasranej rzeki. A więc byłam właściwie unieruchomiona. Zrobiłam zatem jedyne co mogłam w zaistniałeś sytuacji. Wstałam rozglądając się dookoła. Cokolwiek tu było (o ile rzeczywiście coś tu było, nie byłby to w końcu pierwszy raz, gdy wszystko mi się uroiło), z pewnością wiedziało o mojej obecności. Gdybym jednak niczego nie dostrzegła, planowałam po prostu położyć się z powrotem i jakoś przeczekać noc. Pewnie stara ja zaczęłaby panikować, ale... Byłam już zmęczona tym wszystkim, tym światem, uciekaniem i psychologicznymi gierkami.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 08-02-2020

Więc postanowiłaś się podnieść, mimo głosów istot cię otaczających, których wszakże tak naprawdę nie było, czyż nie? To wszystko było tylko jakimiś omamami, sztuczką tego świata, infernitów, jakiegoś stwora, a może samego Reznila, byś ty postradał resztki swojego rozumu. W końcu tak blisko byłaś swego celu, może za blisko, zaczęłaś od tego wariować albo zmuszać do działania kogoś, kto wcale nie chciał byś ty wyzdrowiała...


Podnosząc się jednak na nogi oraz prostując ponad trawy, usłyszałaś nagły szelest traw z wszystkich stron, jakby ktoś tu naprawdę był, ale już się zmył. Będąc już nogach, rozglądając się dookoła nie mogłaś nic ujrzeć prócz nieba, była otoczona trawami, jakbyś była wewnątrz jakiejś pustej kolumny. Jedynie co mogłaś ujrzeć to ciemne niebo przysłonięte chmurami, sama byłaś wewnątrz kręgu półtora-metrowych traw otoczona przez wysoką na trzy metry zieloną trawiastą ścianą. Okrąg miał jakieś trzy metry średnicy, a ty byłaś w samym jego centrum...


Było to niezwykle niepokojące, przecież gdy się kładłaś, byłaś na wielkim obszarze znacznie niższej trawy, co się stało? Kiedy to się stało? Czemu wszystkie głosy nagle zamilkły? Czy Reznil miał coś z tym wspólnego? Czy mógł on coś wiedzie? Czy do rana wszystko wróci do 'normy', będziesz mogła kontynuować swą drogę, a może będziesz musiała i tak po omacku przedzierać się przez tak gęste chaszcze...


RE: Wysokie Trawy - Els - 08-02-2020

- No tego to jeszcze nie grali - mruknęłam przecierając oczy i przyglądając się otoczeniu a, właściwie, jego braku, bo wszystko przysłaniały mi trawy.
- Jeśli masz coś z tym wspólnego, Rezi, to na bogów przestań, bo to wcale nie jest zabawne - dodałam niepewnym tonem podchodząc do trawiastej "ściany" i wkładając w nią rękę. Gdybym nie napotkała poza chwastami nic na swojej drodze, miałam zamiar wejść w tę gęstą trawę i przejść tak z kilkaset metrów w losowym kierunku. Nie za bardzo widziało mi się wylegiwanie się tak "na widoku". Ale też innego pomysłu na spędzenie nocy nie miałam, toteż tak czy inaczej chciałam walnąć się na ziemię, na plecy i spróbować zdrzemnąć, albo chociaż przez chwilę o niczym nie myśleć i odpocząć na tyle, na ile to było możliwe w zaistniałej sytuacji. Przede mną było chyba najważniejsze zadanie w całym moim życiu. Dotrzeć do rzeki, zanim umrę. Brzmi prosto, czyż nie? Co może pójść nie tak...? Miałam nieprzyjemne uczucie w żołądku, że jeszcze się przekonam...


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 08-02-2020


Odwróciłaś się prawie natychmiast, tam skąd pochodził głos, lecz nikogo tam nie było, mimo to nie czułaś się tu zbytnio 'samotna'. Bez pozostawiania na dłużej w tym miejscu, tak jak zamierzałaś wlazłaś w trawy i ruszyłaś przed siebie. Ciężko było określić jakikolwiek dystans w tych trawach, postanowiłaś więc po prostu iść szybkim krokiem przez dziesięć minut przed siebie, by oddalić się od miejsca wokół którego trawy urosły jeszcze bardziej... Cholerne zielsko, nic przez nie nie widziałaś, ani nie czułaś, no może oprócz dziwnego uczucia że ktoś jest tu oprócz ciebie. Że ktoś cię śledzi, obserwuje, mówi, lecz nikogo tu nie było, tylko ty... Ale to na pewno tylko urojenia, czyż nie? Zaraz położysz się znów na ziemię w tym anormalnym zielsku, a noc minie raz dwa. Nic złego się nie stanie, zwidy cię przecież nie mogą skrzywdzić, niestety nie mogły ci też dać spokojnej nocy. Pozostało więc czuwać, może odezwać się do Reznila, tym razem chyba nikt ci nie przerwie w środku zdania...

Gdy upewniłaś się ze nikogo tu nie było, chciałaś się znów położyć na ziemi po chwili stania nieruchomo... Jednakże tak jak przeczuwałaś wcześniej, coś musiało nie pójść po twojej myśli, gdy chciałaś się położyć, zamiast tego ledwie utrzymując równowagę, prawie się wywróciłaś na twarz. Twa lewa stopa, nawet tego wcześniej nie poczułaś, ale jakby się zapadła w ziemi, odruchowo wręcz natychmiast ją wyrwałaś z uścisku gleby i korzeni traw, stając znów na równe nogi, lecz nim minęło kilka sekund, czułaś jakbyś znów zaczęła się zapadać, powoli, bardzo powoli... Do cholery z tym, cokolwiek powoduje to co się dzieje wokół ciebie, zdecydowanie nie chce byś pozostała w miejscu, czemu? Jeśli ten świat chce cię zabić to niech to zrobi teraz, niech do kurwy nędznej wszyscy na Nekronie przestaną się z tobą droczyć, czy raz kurwa nie może być wszystko pokazane czy powiedziane prosto z mostu? Czemu jak zawsze musisz być w tak ciemnej dupie... Cóż, może nie aż tak ciemnej, chmury się chyba rozeszły, może nie widziałaś dokładnie nieba będąc w tych trawiastych trzymetrowych chaszczach, ale patrząc ślepo przed siebie dostrzegłaś pojedyncze promienie księżyców Nekronów przebijające się między źdźbłami trawi...


RE: Wysokie Trawy - Els - 08-02-2020

Była już Yahkra i jej wesoła gromadka bałwanów, był Brutus...
- To kto jeszcze został, Lucyfer? - rzuciłam w przestrzeń podirytowane pytanie. Ktoś miał chyba niezłą radochę bawiąc się tak ze mną i z moimi wspomnieniami. Szkoda, że nie podzielałam tej radości. Szczególnie, że nawet położyć się nie mogłam.

- Ja pier-do-lę! - krzyknęłam nie na żarty wkurzona nie myśląc już nawet o tym, że ktoś mógłby mnie usłyszeć. Zaczęłam chodzić w kółko, aby nie zapaść się w ziemię, ale i nie oddalić zbytnio - Czy to ty, Reznil?! Gdzie się wywiało?! - zawołałam zastanawiając się, czy to on się teraz ze mną bawił, czy to coś innego. Cholera, niech ten zasrany ranek wreszcie nadejdzie, bo zaraz wybuchnę.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 08-02-2020

Cały świat był przeciwko tobie, nic nowego, ziemia się zapada, wiatr zaczyna się wzmagać, a ty prócz wiatru i odległych grzmotów słyszysz jeszcze głosy w twej głowie... Tylko burzy czy deszczu w tym wszystkim brakowało, jakbyś była żywa, to już byś chyba nie żyła. A gdy wrócisz do życia, to chyba już nigdy nie zaryzykujesz zagłębienia się w te cholerne trawy. Na prawdę byłaś już zdenerwowana, tak mocno że czułaś jak przyśpiesza twe serce, nie mogłabyś teraz usiedzieć nieruchomo w miejscu nawet jakbyś tego chciała, bo po raz kolejny, wszystkiego masz dość.



Czułaś we swym żołądku że nie będzie to spokojna noc, najwyraźniej miałaś rację, bądź świat postanowił spowodować byś tą rację miała. Więc co do tych problemów się zalicza? Głosy, rosnąca trawa, zapadanie się w ziemię, nasilający się wiatr oraz deszcz bądź burza, zajebiście, naprawdę tylko brakuje byś natknęła się teraz na nekrinów bądź jakiegoś infernite. Wtedy oficjalnie będziesz mogła nazwać tą noc najgorszą, do cholery, co musisz zrobić by to wszystko przestało się dziać? By przynajmniej odzyskać zdrowie fizyczne jak i to psychiczne... Bez głosów, bez zwid, bez zniekształconych wspomnień które cię ostatnio dręczyły...


RE: Wysokie Trawy - Els - 08-02-2020

- No dobra, skoro to tylko koszmary... - rzuciłam beztrosko i tak jak stała, położyłam się na trawie przymykając oczy. Zatkałam uszy obydwoma dłońmi i zaczęłam nucić sobie pod nosem kołysankę. Skoro to tylko koszmary, to ziemia nie zapada się tak naprawdę, czyż nie? Skoro to tylko koszmary, to nic z tego nie jest prawdziwe, tak? Nie miałam już pojęcia w co wierzyć, więc przestałam wierzyć w cokolwiek. jak to szło...? Ah, tak...

- Był sobie król, był sobie paź i była też królewna... - mimo kolejnych wizji i odgłosów, których nie było tu naprawdę, nie przerywałam. Choćbym miała ochrypnąć, nie przestanę do świtu. Przynajmniej na swoim głosie mogłam się skupić. Na nim i na paznokciach prawej dłoni wbitych w lewe przedramię. Ból mnie otrzeźwiał. Pomagał nie odlecieć gdzieś. Cholerne koszmary.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 08-02-2020

Leżąc beztrosko na ziemi byłaś powoli przez nią wchłaniana, czułaś jak liczne gołe części twego ciała milimetr po milimetrze się zatapiały w ziemi i korzeniach. Było to niezwykle dziwne uczucie, nie były to przecież ruchome piaski, tak też tego nie odczuwałaś, było to coś nienaturalnego, jak zresztą wszystko tutaj.

Choć powiedziano ci że to wszystko jest koszmarem, to wydawało się takie realne, a może zasnęłaś? To wszystko było doprawdy koszmarem, tylko nie wiesz kiedy tak naprawdę się to stało? Całkiem prawdopodobne, w końcu nawet Reznil ci tak mówił, a on mówił ci zawsze, chyba zawsze prawdę... Więc będziesz wszystko ignorować do rana, niech się dzieje co chce, nic złego przecież nie może się stać...






RE: Wysokie Trawy - Els - 08-02-2020

Przerwałam na chwilę swoje zawodzenie uśmiechając się z satysfakcją na słowa Reznila.
- Nie? Ojejku to co ja teraz zrobię? Chyba normalnie zapadnę się pod ziemię z tego wszystkiego! - zaśmiałam się na całe gardło. Jednak coś mi nie pasowało, dopiero po chwili zorientowałam się co. No tak, tamten głos był inny.

- Witam nowego współlokatora w mojej zacnej głowie. Rozgość się, proszę, nie krępuj się - zwróciłam się do swojego nowego wyimaginowanego przyjaciela podkładając ręce pod głowę i układając się wygodniej. Bo co, kurwa, innego mi pozostawało? Tylko jeden dzień dzielił mnie od odzyskania życia, ale wydawało się, że cała wieczność i lata świetlne. Mój cel wydawał się w tej chwili tak bardzo osiągalny, jak księżyce na niebie. Cholera, czy to wszystko się wreszcie kiedyś skończy? Czy chociaż raz los dla odmiany może być dla mnie łaskawy? Przymknęłam oczy gotowa na dalszą część tego psychicznego rollercoastera. Byle do świtu, byle do ranka...


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 08-03-2020

Reznil ci nic nie odpowiedział na twe niepoważne słowa, milczał, gdy ty śmiałaś się na całe gardło a twe ciało zanurzało się w glebie oraz korzeniach, trawy cię powoli obejmowały, wciągały pod ziemie... Po co? Pewnie zaraz się przekonasz, byleby to co cię tak wciągało pod ziemie wiedziało że nie musisz oddychać. Co najmniej zabawnie byłoby jakby ktoś próbował cię upolować dusząc cię pod ziemią, a potem by cię odkopał, 'żywego' trupa zarażonego jakimś syfem... A może po prostu chcą cię zakopać żywcem pod ziemią, w tym jakże bezludnym miejscu, byś nigdy nie mogła się wydostać na powierzchnie...


Całkowicie wciągnięta pod ziemię, nie mogąc się ruszyć, czułaś jakbyś dryfowała po wewnątrz piaszczystych fal, smyrana przez cienkie korzenie. Czułaś nad sobą potężne stąpnięcia, uderzenia oraz kroki, czułaś je we swoim ciele oraz słyszałaś przytłumionym dźwiękiem który ledwo docierał do twych uszu. Niestety nie mogłaś nic zobaczyć, nie mogłaś oddychać, nie mogłaś się ruszyć, jakbyś była sparaliżowana. Taki był więc twój koniec, pogrzebana trupem, bez szansy na wydostanie się, skazana na los umarlaka pod ziemią który będzie czekał aż tylko go coś wytropi... To był twój koszmar, a ty nic nie mogłaś z tym zrobić, Reznil pewnie wiedział że tak się stanie, wiedział jak byłaś rozstrojona psychicznie, mógł w każdej chwili cię weprzeć jakimiś słowami... Ale on tylko kurwa odpowiadał swym nieznanym językiem, jak każdy pierdolony głos w twojej głowie... I każdy kolejny, bo teraz każdy był tylko kolejnym, tyle już ich miałaś, swych zmyślonych przyjaciół, przynajmniej jakieś towarzystwo na wieczne pogrzebanie...



________________________________________________________________________________________________________________

Zaczęłaś czuć nieprzyjemne ciepło na swych plecach, na swej głowie gdy leżałaś na brzuchu w wysokich trawach, coś było nie tak, ziemia cię wypluła na powierzchnie? Odwróciłaś się powoli na plecy otwierając swe oczy, ujrzałaś oślepiającą gwiazdę, Kronię wysoko na niebie, jej blask padał prosto na ciebie przez źdźbła traw. Przysłoniłaś oczy dłonią i powoli wstałaś z przymrużonymi oczyma.

Trawy we których byłaś miały około półtora-metra wysokości, przed tobą było morze traw, a za tobą ściana wysokiego na trzy metry zielska, co się kurwa działo w nocy? Czy to był na prawdę koszmar? Że sen? Do cholery słońce tego świata było już wysoko na niebie, ile spałaś? Ile czasu zmarnowałaś? Czemu nikt cię nie obudził!? Do kurwy z tym światem oraz wszystkimi jego kurewskimi bytami, nic tylko mącili ci w głowię już tak bardzo, że nie byłaś wstanie rozpoznać snu od rzeczywistości do cholery! Musiałaś ruszać, szybko, bo czas się kończył, ale słońce było w zenicie, idealnie nad tobą, musiałaś więc obserwować, czekać aż to zmieni pozycję chociażby odrobinę... Cholerne głosy w twej głowie, mogły by się chociaż do czegoś przydać i obudzić cię gdy nastawał świt!


RE: Wysokie Trawy - Els - 08-04-2020

Uh uh pogrzebanie żywcem (mniej lub bardziej) pod ziemią nigdy nie znajdywało się jakoś wysoko na liście moich priorytetów, ale dźwięk dudniących kroków nade mną upewnił mnie w przekonaniu, że ktokolwiek to zrobił, nie miał złych intencji... Chyba? No i wreszcie dostałam zasłużoną chwilę spokoju, by móc sobie poleżeć nic nie robiąc, o niczym nie myśląc. Szkoda, że nie mogłam spać. Ale jutro... Jutro się wyśpię!

Gdy wreszcie zostałam uwolniona z tego podziemnego więzienia i ujrzałam niebo, nie mogłam zrobić nic innego, niż tylko soczyście przekląć.
- O kurwa ja pierdolę! - warknęłam widząc słońce wysoko na niebie. Jak ja niby teraz znajdę zachód? Rozejrzałam się bezradnie dookoła, ale wszędzie widziałam tylko te zielone chaszcze. Cholera. Postanowiłam jednak zaryzykować i biec póki co w stronę przeciwną do tej, gdzie widziałam ścianę wysokiej trawy. Jednocześnie cały czas zerkałam z nadzieją na słońce, z nadzieją, że wreszcie wskaże mi kierunki. Ale im szybciej biegłam, tym większe miałam wrażenie, jakby czas zwalniał a w mojej głowie rodziło się tylko jedno pytanie. Czy zdążę? Cholera, muszę. Została dana mi szansa na odzyskanie życia, nie mogę jej stracić bo, do kurwy nędzy, zaspałam!


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 08-04-2020

Więc to wszystko działo się naprawdę? Głos w głowie mówił że wszystko było koszmarem, no może niekoniecznie wszystko, ale czyżbyś śniła na jawie? Albo czy w ogóle byłaś wstanie śnić, co tak właściwie stało się tej nocy i kto przyniósł ci tą szansę na odpoczynek... Raczej nie Reznil, on tylko odpowiadał i czasem powiedział coś z siebie, co prawda pokazał już że potrafi stworzyć ból lub zmusić cię do ruchu, ale nie robił tego w żadnym innym celu niż w przypomnieniu o czymś. O tym że jest, o twych ranach, wspomnieniach...


Nie jesteś jednak pewna ile minęło czasu odkąd ziemia oraz korzenie 'wypluły' cię na powierzchnie, czułaś się po prostu przebudzona, jak po długim ciężkim śnie... Cholernie długim śnie, który masz nadzieje że nie trwał zbyt długo, nie miałaś w końcu wiele czasu, a ile dokładnie? Dzień? Może pół, albo i mniej, do cholery, kto by do kurwy pomyślał że zaspanie cię tak urządzi i to w czasach gdy nie potrzebowałaś snu. Cholera, przecież ostatnimi czasy nawet nie byłaś wstanie zasnąć! Musiałaś się śpieszyć, więc pobiegłaś w przeciwną stronę niż do ściany traw, nie ważne ile czasu ci zostało, nie mogłaś stracić ani sekundy...


Biegłaś tak przez kilka minut, coraz szybciej, tak szybko jak tylko potrafiłaś słysząc kruszejący dźwięk z twoich ran. Może te cię nie zabiją jak już się odrodzisz. Cały czas bez przerwy obserwowałaś też słońce, po pewnym czasie byłaś wstanie w końcu określić że się od niego oddalałaś, pozostawiałaś je bardziej za plecami niż nad sobą... A to oznaczało, że biegłaś w kurewsko złym kierunku, od razu więc zawróciłaś, do miejsca gdzie się obudziłaś, ku miejscu gdzie trawy nagle stawały się wyższe tworząc prawie trzy metrową ścianę. Ciężko będzie ci w niej się nie zgubić, ale do cholery właśnie przez nie będziesz musiała biec, może spróbować je obiec dookoła? Czy ruszyć prosto przez nie licząc że w biegu przypadkiem nie skręcisz w jakimś kierunku? Cholerne głosy w głowie, dlaczego nie pomagacie skoro to był wasz pomysł by kierować się do rzeki, jak już mają ci pomagać, niech to robią w pełni a 'odrobinkę'...


RE: Wysokie Trawy - Els - 08-05-2020

- Ej, Rezi, żyjesz ty tam jeszcze? Jakie mamy rokowania, zdążę jeszcze do tej zasranej rzeki? - zawołałam biegnąc przed siebie w stronę coraz bardziej zniżającego się ku horyzontowi słońca. Dopóki między źdźbłami traw byłam w stanie dostrzec jego światło, dopóty nie zamierzałam nawet próbować obejść tej gęstwiny - było to w końcu niepotrzebnym nadkładaniem drogi a na coś takiego nie stać mnie było w tej chwili.

Wyciskając ze swojego prawie-że-martwego ciała wszystkie siły przeklinałam się w myślach. Dlaczego u licha straciłam na chwilę przytomność umysłu, dlaczego pozwoliłam sobie na odpoczynek. Cholera jasna, od tego czy zdążę zależało przecież moje życie! Nie byłam w stanie myśleć teraz o niczym innym, nekrini, infernici, Ian... Wszystko odeszło w zapomnienie, liczyło się tylko niemiłosiernie szybko obniżające się słońce i mój bieg przez trawy.