Nekron
Wysokie Trawy - Wersja do druku

+- Nekron (https://nekron.eu)
+-- Dział: Lokacje (https://nekron.eu/forum-83.html)
+--- Dział: Wysokie Równiny (https://nekron.eu/forum-45.html)
+--- Wątek: Wysokie Trawy (/thread-89.html)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-27-2020

Przynajmniej dzięki tym jakże nieprecyzyjnym odpowiedziom, nie nudziłaś się w swej 'spokojnej' podróży. W końcu wczoraj biegłaś przez szmat czasu, nie nużąc się ani na sekundę, a to dzięki między innymi tym rozmowom, a raczej pytaniom i odpowiedziom. Jeśli jednak nie rozmowy, to gromada myśli które musiałaś sobie ułożyć w głowię. Zawsze mogłaś mieć trzy dni kompletnej ciszy oraz dosłownego mówienia do powietrza... Albo raczej do traw, ciekawe czy bardzo urosną od twojego gadania w nich...




RE: Wysokie Trawy - Els - 07-27-2020

- No ale czy nie mógłbyś tego zrobić sam? To znaczy sam w moim ciele? Poza tym kto to taki, że tak ci na nim zależy? - zapytałam zaciekawiona. Ciekawe, czy było więcej takich jak ja - zainfekowanych przez Reznila. I ciekawe jak niby miałabym znalezc ponownie tamtą kryptę. Chyba że...

- Jest więcej takich więzień nekrinów? Wiesz, gdzie je znajdę? - zapytałam powoli obmyślając w głowie pewien plan. Ciekawy plan, którym na razie nie chciałam jeszcze dzielić się z moim kumplem. Wolałam na razie wybadać grunt.
- A co do Yahkry tak, wypiła moją krew. Mogła zarazić się ode mnie? Myślałam, że to niemożliwe, w końcu jej krew rozpuszczała to... Jak właściwie mam to nazywać, Rezi? Tę srebrną lawę. To jest twoje ciało czy jak?


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-28-2020

Biegłaś dalej przed siebie, przy odrobinie szczęścia masz przed sobą cały dzień ciągłej wędrówki. O ile nic po drodze się nie wydarzy, raczej w końcu nie natrafisz na żadne wściekłe zwierze, ale kto wie na co innego byś mogła natrafić... Wciąż nie jesteś do końca pewna co ci ten świat ma do zaoferowania pod tym względem, póki co pokazał nekrinów oraz infernitów, no może się trafił jeszcze jakiś szatan i wściekły pies, ale to były raczej pojedyncze przypadki. Pewnie i tak tych ostatnich już nigdy nie spotkasz, z tego powodu też mogłaś się nawet uśmiechnąć. Mniej stresu, mniej złości, bo jak ich byś zobaczyło, to byś wpadła najpewniej w szał, nieważne czy byś był zarażaną, spaczoną czy zwykłym człowiekiem.




RE: Wysokie Trawy - Els - 07-28-2020

Mniej parszywych śmietników na mojej drodze oznaczało jedynie przyjemniejsze życie. Nawet jeśli miało być ono krótkie, byłam zadowolona i podekscytowana. Nie mogłam się już doczekać. Może nawet nie myślałam do końca jasno, bowiem pochłonęło mnie wyobrażanie sobie siebie na powrót żywej. Szkoda, że Iana tu nie ma. Tak, wiem, powtarzam się, ale naprawdę chciałabym, żeby zobaczył mnie naprawdę. Jako człowieka, nie potwora. Żeby zobaczył i odszczekał to, co mówił o mojej twarzy i wyglądzie. Czy byłam próżna? O tak, w cholerę. Mogłam sobie być żołnierzem, spaczoną, nieumarłą i chuj wie jeszcze czym, ale nawet z całym tym bagażem chciałam wyglądać ładnie. Ot, dziewczyński wymysł.

- Hmmm... Dobrze wiedzieć. A ten kamyk? Jak dokładnie wygląda miejsce, gdzie go znajdę? Jak tam trafić? Wiesz, nie jestem najwybitniejsza, jeśli chodzi o nawigację... - dodałam z zażenowaniem. Lata polegania na nawigacji satelitarnej i posiadanie bardzo dokładnych map mnie rozleniwiły i, cóż, nigdy jakoś nie orientowałam się zbyt dobrze sama w terenie. Wyglądało na to, że technologia mocno ograniczyła mój rozwój w tej kwestii. Niedobrze. Przydałby mi się ktoś ogarniający w nawigowanie.

- Ej a w tym więzieniu, o którym mi mówiłeś, są wciąż żywi nekrini? Co się stanie jak wrzucę jednego z nich do tej twojej srebrnej lawy? - zapytałam uśmiechając się pod nosem na myśl o tym, jak duży ból by im to mogło zadać. Ale z drugiej strony nie chciałam ranić po prostu jakichś przypadkowych nekrinów. Nie, ja chciałam zranić, skrzywdzić, zmiażdżyć, rozszarpać... Znaczy się tamtą dwójkę, Yahkrę i łucznika kutasa.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-28-2020

Wyglądać 'ładnie', nie sądziłaś że będzie to możliwe jeszcze... Szczególnie po tym gdy za najlepszą dostępną farbę do włosów na tym świecie, uznałaś zwykłe błoto, byleby za bardzo się nie wyróżniać. Ciekawe, czy jak rzeka cię wyleczy to odzyskasz stare włosy? Znów się zabarwią na czarno? A właśnie włosy, znów będą ci rosnąć, wszędzie... No tak, jedna niewielu zalet bycia martwą, miałaś włosy tylko tam gdzie chciałaś je mieć, z ryzykiem że jeśli je stracisz, to na stałe. Chyba jednak lepiej być żywą, ma to swoje wady, ale ma w sobie to coś, choć dziwnie będzie się znacznie szybciej męczyć. Jak będziesz już żywa, nie będzie mowy o całodniowych biegach, ciekawe w ogóle jak będzie z twoją kondycją wtedy?

Przekonałaś się w końcu już nie raz, nie dwa, że nekrini trzymają do chuja razem, są gotowi nawet ratować się nawzajem gdy są w opałach. Ciężko będzie więc powtórzyć sytuację bycia sam na sam z Yahkrą, a może nawet niemożliwe, po tym co jej zrobiłaś, a ona ci, prawie na pewno niemożliwe... W takim razie, jakkolwiek ci ta świadomość się nie podobała, wiesz że nie dasz rady dokonać tej zemsty samej, najpewniej też nie w duecie. Będziesz potrzebowała ekipy, drużyny jak w fantastycznych baśniach, w końcu jak już będziesz żywa to nie powinno być już tym takiego problemu...

Chociaż ciężko będzie komuś zaufać po tym co strzeliło Brutusowi, albo raczej jak do ciebie strzelił... No i Lucyfer, ale z drugiej strony, Sawie czy Ianowi udało ci się zaufać, popłaciło ci się to nawet. Pytanie lecz, czy następna osoba którą poznasz prędzej strzeli ci w plecy czy poświęci się dla ciebie? W końcu gdy już będziesz żywa, kolejnego takiego postrzału już nie przeżyjesz...


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-28-2020

- Gdzieś, lecz nie wiadomo gdzieeee... - zanuciłam ze śmiechem słysząc odpowiedz Reznila. Aha, czyli szukaj Els jednego kamienia przez cały kontynent? Głupi był czy co? Ludzie życie było krótkie, akurat poświęcę je na szukanie jakiegoś żółtego kamienia, który mógł być dosłownie wszędzie! Nie zadawałam już więcej pytać swojemu niematerialnemu towarzyszowi skupiając się na tym, by jak najszybciej dobiec do rzeki. Planowałam jedynie zrobić sobie przerwę na lulu i tej nocy a poza tym... Miałam jasny cel, czułam go już prawie przed sobą, prawie że w zasięgu ręki. Ekscytacja. Przerażenie. Tak strasznie, straszliwie nie mogłam się już doczekać odzyskania swojego życia.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-29-2020

Zamilkłaś, miałaś już powoli serdecznie dość tych rozmów, które ciężko zresztą nazwać rozmowami. Odpowiadał ci na pytania takimi... Takimi nieoczywistymi odpowiedziami, za każdym razem gdy ten kończył, miałaś jeszcze więcej pytań i to na ten sam temat. Samo w sobie to mówi dokąd idą te rozmowy oraz jaki mają sens... A może tylko ci się tak zdawało? Może było to wywołane twą ekscytacją oraz natłokiem myśli w twej głowie, jakie miałaś zresztą już bez tych rozmów. Wrócić do żywych, to była tak piękna możliwość że zresztą ciężko było ci się skupić na czymkolwiek innym, a tym bardziej na zadawaniu pytań i staraniu się zrozumieć otrzymywane odpowiedzi...



Biegłaś bez przerwy przez tyle godzin, słońce było już bliskie zachodowi, a trawy się nieco obniżyły ukazując, ukazując... Ukazując nic innego niż te pierdolone trawy dookoła ciebie, jakbyś wciąż była na samym kurewskim środku tych traw. Słońce prawie zachodziło, miałaś już za sobą połowę czasu jaki miałaś na dotarcie do rzeki, a widząc ciągle ten 'ocean' traw straciłaś jakiekolwiek poczucie że idziesz naprzód, choć cały czas przesz na zachód... Czy to na pewno była dobra droga? Czy te trawy były aż tak cholernie wielkie? Jesteś w miejscu gdzie te sięgają ci zaledwie do ramion, mogłaś więc się dobrze rozejrzeć, ale po co... Na pierwszy rzut okiem widziałaś wszędzie tylko i jedynie zielsko oraz niebo, nic nowego. Może powinnaś się spytać głosu czy dobrze idziesz? Czy długo jeszcze? W końcu biegłaś cały cholerny dzień, bez przerwy, gdyż takowych nie potrzebowałaś. Za to jedyne czego potrzebowałaś, to trochę otuchy... Od kogokolwiek, jakieś pewności że głos nie próbował cię oszukać...


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-29-2020

Tak samo jak poprzedniego dnia biegła, dopóki widać było chociaż odrobinę światła. gdy zapadł całkowity mrok, walnęłam się na ziemię tak, jak stałam. Czułam jak powoli ogarnia mnie jakaś apatia. Wrócę całkowicie do życia... i co dalej? Jak długo przetrwam na tym świecie? Ian już zadeklarował się, że ma inne cele niż ja. Więc zostanę sama, słaba i poszukiwana przez istoty dużo silniejsza niż ja sama i teraz. A co dopiero wtedy, gdy będę z powrotem "normalna". Ale mimo tych wszystkich problemów wiedziałam, że nawet przez sekundę nie zawaham się przed wskoczeniem do rzeki.

Leżałam na ziemi z zamkniętymi oczyma zastanawiając się co to będzie i żałując, że nawet sen nie był mi dany. Nawet to zabrał mi Reznil. Musiałam się pospieszyć, zanim i moja wolna wola odejdzie bezpowrotnie. Jak tylko wstanie słońce, ruszę przed siebie. Bez słowa. Dowiedziałam się już najważniejszego od Reznila - czyli tego, że nie dogadamy się. Jego tok myślenia, umysł... Były zupełnie inne niż ludzkie.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-29-2020

Walnęłaś się na ziemię niczym wolno stojąca deska która właśnie się przewróciła z pionu do poziomu na glebę... Tak dokładnie spadła twa radość do apatii, jak niby przeżyjesz na tym świecie. Już jako trup, gdy tylko coś zjadłaś, to się czymś zaraziłaś, tylko kogoś spotkałaś, po zaledwie paru godzinach strzelono ci w plecy... I jeszcze co z jedzeniem? Gołymi rękoma raczej nic nie upolujesz, będziesz więc musiała znaleźć jakieś jadalne rośliny, ciekawe też czy szybko zgłodniejesz po 'odrodzeniu' się... Tyle pytań, tyle niewiadomych, na tematy w których twój głos w głowie raczej ci nie odpowie... Przynajmniej jak już umrzesz, to żywa,  wolna i chyba szczęśliwa...


Zamknęłaś więc oczy będąc na ziemi, może tym razem sen będzie ci dany, raczej nie ma co na to liczyć, ale nadzieje mieć można. Położona prosto na brzuchu, wsłuchiwałaś się w dźwięki otoczenia, wiatr kołyszący trawy i świszczący między nimi, ciche nieustające szepty na tyle twej głowy... Och tak, szepty, nieustające szepty, nawet nie wiesz kiedy się zaczęły, jakoś dopiero teraz zwróciłaś na nie uwagę, niezrozumiałe, o wielu głosach, lecz niezwykle znajomych. Gdy leżałaś sobie w spokoju, te stawały się głośniejsze i głośniejsze, coraz dziksze, coraz głębiej zakorzeniające się w twój umysł stając się wręcz 'namacalne'.
Nagle wszystkie zamilkły a ty szeroko otworzyłaś oczy, nie był to Reznil, przynajmniej nie on sam, a kto? Co czym? Skąd? Nie miałaś nawet czasu o tym pomyśleć, gdyż gdy tylko te zamilkły, usłyszałaś szelest traw. Szelest, nie będący tylko porywami wiatru, ale i kroków,  głośnych kroków oraz ciała, ciężkiego cielska przemierzające trawy w nieodległej okolicy... Nie byłaś tu sama, ale z kim? Ten ktoś, lub coś cię śledził? A może tylko przechodził? Był tu na prawdę? A może tylko wybrykiem, stworzonym przez głos w twej głowie. Niestety nic nie widziałaś, noc była niezwykle ciemna, może to dlatego że leżałaś w tych trawach, a może była to kolejna noc przykryta ciemnymi chmurami?

Co powinnaś robić? Nie ruszać i zignorować to, wstać i uciekać, a może atakować? Mogłaś też sięgnąć rady Reznila, mógł on coś wiedzieć, nawet jeśli był on czymś zupełnie innym niż człowiek, czy jakiekolwiek inne stworzenie jakie poznałaś, to miał jednak w zwyczaju odpowiadać ci, w swój pokręcony sposób, ale robił to...


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-29-2020

- A czym jest to coś? Powinnam uciekać? - zapytałam ledwie słyszalnym szeptem. czy to kolejny infernita? A może jakiś nekrin? Skupiłam się na wsłuchaniu w odgłosy kroków chcąc po pierwsze ocenić czy ten, który zakłócił mój spokój był sam i czy poruszał się na dwóch nogach? Starałam się też wyczuć, czy idzie prosto na mnie, czy po prostu krąży gdzieś w okolicy. Na razie nie ruszałam się nawet o centymetr, chciałam dać swojemu ciału czas na zregenerowanie się, albo jutro będę mieć malutki problem. liczyłam na to, że intruz nie zorientuje się, że ma towarzystwo i pójdzie gdzieś dalej. Wiedziałam, ze to raczej nie zwierzę a coś inteligentnego, zwierzęta bowiem chyba instynktownie zdawały się mnie unikać.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-30-2020

Słuchałaś, uważnie słuchałaś pojedynczych kroków, jeden krok z lewej, drugi krok prawej, trzeci krok z lewej, czwarty krok z prawej... Było ich dwóch? Wielkich, potężnych na tyle że czułaś te kroki, szelest traw, zgniatanych traw, tuż przy tobie, mogłaś zawsze się wychylić ponad trawy, jakbyś stanęła wyprostowana to te by dosięgały ci jedynie do ramion... Co więc szkodzi tylko odrobinę się wychylić? By może dojrzeć cóż za stwory cie okrążają?



Kroki nie ustawały, piąty był już nieco bardziej przed tobą, a szósty za tobą, okrążali cię? Wiedzieli o tobie? A może przypadkowo kręcili się w kółko? Coś było jednak nie tak, nie chciałaś wierzyć że to wszytko było przypadkiem, nic na tym cholernym świecie nie działo się z przypadku! Kim oni byli, co tu robili, co ty powinnaś zrobić? Zacząć biec? Ale głos mówił że to nie ma sensu, może się przewrócić na plecy i spojrzeć w górę? Nie, usłyszeli by szelest, szczególnie teraz gdy wiatr zaczął słabnąć, cholera... Oczywiście że ta droga nie mogła odbyć się bez żadnych problemów...


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-30-2020

- Dzięki, jesteś bardzo pomocny - pomyślałam, ale już nie odważyłam się wypowiedzieć tego na głos. Nie, gdy intruzi byli tak blisko. Było ich dwóch, co? Infernici? Ale przecież tamten jeden był cały ognisty, zauważyłabym, że to on, poczuła smród palonej trawy. Nie... To nie mogli być oni, błagam, tylko nie oni. Nie teraz, kiedy wreszcie odzyskałam nadzieję.

Ale jeśli nie ci słudzy boga od siedmiu boleści, to kto? Nekrini? Przecież nie widzieli w ciemności, dopóki nie odsłonili światła swojego kronu. A żadnego światła przebijającego się zza traw nie widziałam. Co to u licha było?! I czy naprawdę wiedziało, że tu byłam? Reznil powiedział, że nie ucieknę od tego, mówił prawdę? Nie powinnam uciekać? Nie miałam pojęcia.

Leżałam nieruchomo na ziemi wciągając tylko powolutku i cichutko powietrze nosem licząc, że może poczuję jakiś zapach, który da mi wskazówkę. Bałam się, bałam się jak cholera. Nie mogę teraz odnieść żadnych ran bo inaczej nawet jeśli odzyskam życie, będzie od razu kaput! Kurrrwa! czemu to właśnie ja muszę mieć zawsze przejebane?!


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-30-2020

Byłaś przerażona, przerażona nieznanym, tym co kroczyło tuż przy tobie i mogło za ciebie cię zabić, bądź co najmniej poważnie zranić jednym atakiem, jakby tylko wiedziało że tu jesteś, a może wiedziało? Cholera, przesrana sytuacja, kompletnie nie wiedziałaś co robić by wyjść z tego bez szwanku. Próbowałaś poczuć zapach tego co się do ciebie zbliżyło, lecz czułaś tylko trawy w których siedziałaś...

Siódmy przed tobą, ósmy za tobą, okrążali cię, okrążali potężnymi wielkimi krokami, po czym się zatrzymali, zamilkli... Minęło kilkanaście niezwykle długich sekund kompletnej ciszy, aż nagle nie poczułaś porażenia na swych plecach. Dziwnego spięcia które przeszło po twoich plecach, a konkretniej to po tych wszystkich bliznach jakie tam miałaś, ugryzieniach i zadrapaniach spaczonych z twojego najbardziej pamiętnego dnia sprzed lat. Wtedy wszystko się zmieniło, wtedy stała się tym kim jesteś do teraz, chodzącym kurwa trupem...


Coś dziwnego się działo, nie rozumiałaś tego, niczego chyba już nie rozumiałaś... Co z tego było prawdziwe, a co tylko jakimś nadnaturalnym koszmarem? Nieważne zresztą, ważne było by nie dać się zranić, jutro był twój wielki dzień, dzień odrodzenia się, powrotu do życia... Bądź zmienia się w bezwolną marionetkę głosów we twej głowie, tak będzie, jeśli nie zdołasz dotrzeć do tej przeklętej rzeki.


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-31-2020

O cholercia, o kurczaczek o JAPIERDOLĘ! Czemu to zawsze mnie spotyka?! Już nawet nie byłam zdziwiona czy też zaskoczona czując dziwne elektryzujące uczucie w miejscach moich starych blizn i doznając halucynacji słuchowych. No tak. Westchnęłam bezgłośnie próbując powoli, powolutku przewrócić się na bok i później, na plecy i spróbować dojrzeć coś nad sobą. Czego ja jeszcze oczekiwałam od tego świata? Spokoju? Normalności? Jakiejkolwiek logiki i rozsądku? Dobre sobie Els, ten pierdolnik nie był nawet w ułamku logiczny czy wytłumaczalny.

Przymknęłam na sekundę oczy marząc, by znaleźć się gdzieś indziej, gdzieś, gdzie bogowie byli miłosierni. Ten tutejszy zdecydowanie lubował się w sadyzmie i torturach psychicznych. Miałam ochotę zacząć krzyczeć, wyć. Już tak blisko byłam swego celu, ledwie niecały dzień i znowu coś się musiało zjebać. A nie mogłam uciekać w nocy, bo bałam się, że pobiegnę w złą stronę i potem w dzień nie dobiegnę na czas do rzeki. Kurwa, cholera, ja pierdolę. Nienawidzę tego świata! I wszystkiego na nim! Każdego pojedynczego źdźbła trawy, każdej zasranej istoty i każdego cholernego atomu na Nekronie!


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-31-2020

Zaczynałaś coraz bardziej nie cierpieć tego całego, caluteńkiego świata, gdyż ten sam z siebie chyba właśnie zaczął z tobą pewną sadystyczną zabawę. Przypominając ci coś, tworząc nowe wspomnienia, halucynacje głosowe na bazie tego co przeżyłaś, bądź raczej właśnie 'nie' przeżyłaś... A to już było za dużo, ten Nekron od początku nie był normalny, ale to już było przegięcie co się teraz działo, nawet gdy sama nie byłaś pewna tego co to było.

Powoli, ostrożnym ślimaczym ruchem odwróciłaś się, raz na bok, a potem na plecy których blizny już przestały się upominać o siebie. Licząc że coś ujrzysz, widziałaś tylko między źdźbłami trawy czarne niebo przysłonięte chmurami, nikogo prócz nieruchomej ciebie oraz traw nie widziałaś. Trawy nieruchome, mimo wiatru który znów się zerwał, te wciąż pozostawały nieruchome, przeciwnie można było powiedzieć o samym niebie... To wręcz szalało, widziałaś 'płynące' chmury, szybko przemieszczające się i zderzające się ze sobą niczym morskie fale. Ale co najważniejsze, nikogo innego nie dostrzegałaś tu, nikogo prócz ciebie, więc czy to wszystko było tylko jakimiś sadystycznymi omamami tego świata?