Nekron
Wysokie Trawy - Wersja do druku

+- Nekron (https://nekron.eu)
+-- Dział: Lokacje (https://nekron.eu/forum-83.html)
+--- Dział: Wysokie Równiny (https://nekron.eu/forum-45.html)
+--- Wątek: Wysokie Trawy (/thread-89.html)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-25-2020

Przyspieszałam jeszcze i jeszcze bardziej wyciskając ze swego martwego ciała jak najwięcej i testując, na ile mogłam sobie pozwolić. Byłam w końcu ranna, rzekłabym nawet - dość poważnie, ale najwidoczniej mojemu ciału przejmowanemu przez Reznila wcale to nie przeszkadzało. Ciekawiło mnie bardzo w czym był haczyk, ale doszłam do wniosku, że pewnie i tak mi tego łatwo nie zdradzi, toteż pytałam o co innego. O coś równie przydatnego.


- A dlaczego zostaliście uwięzieni, ty i Nekrini? I co właściwie o niech wiesz? Znasz jakieś ich słabości? - zadałam pytanie, na które odpowiedz mogła się okazać baaardzo przydatną informacją, jeśli uda mi się wrócić do życia. Już teraz zresztą martwiłam się, jak niby mam przeżyć jako człowiek? Chyba naprawdę będę musiała gdzieś się zaszyć z dala od wszelkich kłopotów...


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-25-2020

Ile byłaś wstanie wycisnąć ze swego wpół martwego ciała, pożeranego przez dziwną infekcję, poważnie rannego, wychodzonego oraz najprawdopodobniej wymęczonego... Chyba znacznie więcej niż ci się zdawało, ani trochę nie czułaś byś się zbliżała do swych limitów, jakbyś mogła tak bez końca biec przed siebie i biec, mimo tego w jakim opłakanym stanem jest twe ciało. Ciało którego najwyraźniej nic a nic nie przejmuję swoim aktualnym wyglądem... To dobrze? Chyba, niekoniecznie, bo za trzy dni sama będziesz musiała się tym przejmować, jeśli ci się uda wrócić do życia...




RE: Wysokie Trawy - Els - 07-26-2020

Biegłam najszybciej jak się dało przed siebie już nie myśląc nawet o celu, o powodzie mojej podróży na zachód. Chciałam choćby przez chwilę nie myśleć o niczym, niczym się nie martwić, ale chyba nie było to możliwe. Może i teraz ból mi jakoś nie doskwierał, ale jeśli na powrót stanę się zwykłym człowiekiem... O ile się nim stanę.

- Taaa... Wiem, że Yahkra będzie chciała mi "oddać". Ale to tak samo, jak ja. Chociaż tak sobie myślę, wiesz Rezi, że bycie z tobą ma swoje zalety. Przynajmniej dzięki tobie miałam jakieś szanse w walce z tymi potworami. Jeśli nie okłamujesz mnie i rzeczywiście po kąpieli w rzecze stanę się na powrót człowiekiem, mogę długo się nie nacieszyć takim życiem, cholera. Iana nie ma, Yahkry nie udało mi się dobić no i jeszcze ci infernici. Mam przejebane... To jak, zakładamy się ile dni uda mi się przeżyć, zanim któreś z nich mnie wykończy? - zaśmiałam się czując, że chyba głupieję. Żartowanie sobie z panem "srebrna choroba" było naprawdę absurdalne. No ale tylko on mi teraz pozostał.

- Ej a tak w ogóle opowiedz mi więcej o sobie. Masz jakiś ulubiony kolor? Lubisz coś w ogóle? Zawsze byłeś taki, jak teraz? I jakim cudem dostałeś się do mojego ciała, skoro spotkałam ciebie dopiero w tamtej krypcie, w tamtym więzieniu? - pytałam dalej próbując chociaż w części zrozumieć kim był właściwie mój rozmówca. Ciekawiło mnie to i jednocześnie odciągało od ponurych myśli o tym, że miałam przesrane. Szkoda, że Umarłego tu nie było. Chciałabym, żeby zobaczył mnie chociaż raz żywą, zanim coś mnie dopadnie. On jako jedyny mnie nieco poznał, liczyłam na to, że przynajmniej on jeden mnie zapamięta i nie odejdę stąd, jak gdybym nigdy nie istniała. Ale teraz wyparował w fali błękitnego ognia a ja nawet nie byłam pewna, czy w ogóle jeszcze wróci. Schowałam jego kamień w kieszeni i poklepałam się po niej upewniając się, że wciął tam był. Cholera, tęskniłam za nim, martwiłam się o niego. Dlaczego za każdym razem, gdy kogoś polubiłam, trafiała go cholera? Dlaczego to Brutus, Lucyfer, Yahkra i tamten łucznik nie mogli zdechnąć?! Oni, cała reszta nekrinów, infernitów i każdego.

- Zabiję ich wszystkich - mruknęłam pod nosem czując jak buduje się we mnie chłodna furia. Nienawiść. Odebrano mi praktycznie wszystko. Chciałam zemsty, chciałam być wreszcie bezpieczna i nie tracić już nikogo. Chciałam... Chciałam, żeby ten pierdolony koszmar się wreszcie skończył.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-26-2020

Gniew rósł w tobie, z każdym ślepym kolejnym krokiem na zachód, każdym kolejnym skokiem przez te nieskończone trawy, nienawiść... Marzyłaś o zemście oraz bezpieczeństwie, nie cierpiałaś powodu czemu tak nie mogło być, zaczynałaś nienawidzić tej swej 'bezsilności'. Z jednej strony silna fizycznie jak żaden człowiek w historii, z drugiej, nie byłaś wstanie z jej pomocą osiągnąć żadnego ze swych celów, nie sama, nie w takim stanie... Dlaczego do cholery ten świat karał wszystkich tych, którzy byli w jakiś sposób dobrzy dla ciebie, a wszystkim największym złolom zawsze się upiekło. To było takie niesprawiedliwe, a za każdym razem gdy ta niesprawiedliwość się działa, ty nie mogłaś nic zrobić, przybita do ściany, tylko z jedna widoczną dla ciebie możliwością dalszych działań... Tak samo jak teraz...





RE: Wysokie Trawy - Els - 07-26-2020

- Trzy dni?! - krzyknęłam nie zwalniając ani na chwilę - Czyli zakładasz, że nie uda mi się nawet dobiec tam, co? Co się w ogóle ze mną wtedy stanie? Czy będę w ogóle jeszcze ja? Czy moje ciało będzie całe twoje? - dopytywałam czując coraz większy strach. Złość. Panikę. Nienawiść. Proszę, niech to się wreszcie skończy. W ten czy inny sposób, błagam, niech ten świat przestanie mnie już torturować. Niech... Już lepiej chyba by było, gdyby znaleźli mnie nekrini bądź infernici i wykończyli. Życie na tym zasranym nekronie było pasmem cierpienia i bólu. Nic nie było pewne, nic nie było na stałe. I chyba kurwa każdy na tym świecie miał coś do mnie... Poza Ianem. I Sawą... Tak bardzo bym chciała nigdy ich nie spotkać i nie przyczynić się do nich śmierci...


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-26-2020

Trzy dni, tyle dostałaś od przyjaciela w głowie, czemuż to? Co się z tobą stanie? Co on zakładał? Że staniesz się jego marionetką? Nowym ciałem? O co mu mogło chodzić, o co ci mogło chodzić gdy tak łatwo balansowałaś między jednym nastrojem o drugim, chęcią zemsty, paniką, smutkiem, złościom, nienawiścią, beznadzieją... Nie mogłaś się jednak zatrzymywać, biegłaś dalej przed z całych sił nawet gdy gwiazda znikała za horyzontem, lecz wciąż mogłaś widzieć jej światło, biec na zachód, pokazać całemu światu że dotrzesz tam na czas. Udowodnić przed samą sobą że wcale nie jest tu tak źle, że ten świat ma coś do zaoferowania, coś jednostronnie pozytywnego dla ciebie, dla twojego życia... Najbardziej chyba jednak chciałaś po prostu odzyskać tych, którym nie zależało na twojemu cierpieniu...



Przystając powoli złapałaś się za dziurę po żebrach, to mógł być faktyczny problem. Co z tego jeśli znów zaczniesz 'żyć', skoro od razu umrzesz od ran jakich się nabawiłaś podczas swej beztroskiej nieumarłości. Będziesz musiała się tym zająć, nie tylko tym, musisz zacząć uważać, nie robić sobie kolejny potencjalnie śmiertelnych ran, inaczej twe serce zacznie znów bić z normalną prędkością jedynie na parę chwil...


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-26-2020

Biegłam przed siebie, póki do mych oczu docierały promienie zachodzącej gwiazdy. Gdy już jednak całe światło zniknęło za horyzontem, przystanęłam nawet i bez rady Reznila taki był w końcu mój plan. Przynajmniej o spokój w nocy nie będę musiała się martwic, bowiem wyglądało na to, że żadne stworzenie nie było aż tak głupie, by do mnie podchodzić. Położyłam się zatem na ziemi i wyjęłam z kieszeni lurian Iana. Przymykając oczy obracałam go w palcach. Ta mała błyskotka dodawała mi trochę otuchy, nadziei, że może jeszcze kiedyś spotkam Umarłego. Póki co jednak pozostawała mi inne, nieco mniej przyjemne towarzystwo.

- Daleko w ogóle do tej rzeki? Myślisz, ze wyrobię się w trzy dni do niej, jeśli będę biec? - zapytałam Reziego kładąc niebieski kryształ na piersi i przykrywając go z góry jedną dłonią, by się nigdzie nie zawieruszył. Pewnie powinnam trzymać go bezpiecznie w kieszeni, ale chciałam czuć coś materialnego przy sobie. Coś dobrego, bo zdecydowanie z tym drobiazgiem związane były miłe wspomnienia... Zamknęłam oczy uśmiechając się i zastanawiając, co by Ian powiedział o moim nowym kumplu.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-26-2020

Biegłaś wciąż, mimo słów swego 'przyjaciela', nie przestawałaś póki było widać światło na horyzoncie przed te cholerne trawy które już cię przerastały... A gdy już nic nie widziałaś, położyłaś się od tak na ziemi, bez żadnych obaw, bez trosk żeby coś miało ci zagrozić. W końcu wszystko co nie było 'inteligentne' bało się ciebie jak ognia, za niedługo się to zmieni. Gdy tylko znów będziesz żywa, twe rany będą wabić drapieżników, twe ciepło będzie wabić robactwo, a głód i pragnienie, będą cię zmuszały do nie jednego głupstwa... Wszystko się zmieni, jak o tym w ogóle możesz myśleć? Że za parę dni, po tylu latach, znów możesz żyć, czy pamiętasz w ogóle jak to było? Czy dasz radę żyć na Nekronie sama?




RE: Wysokie Trawy - Els - 07-26-2020

Nie odpowiedziałam już nic Reznilowi pogrążona w myślach i wspomnieniach. Tyle utraciłam, tylu decyzji żałowałam. Lucyfer, tak... To on był początkiem mojego końca. Zaufanie mu pogrążyło mnie. Zapewne tak samo stanie się i z Rezim, zapewne to nie życie a coś okropnego czeka mnie na końcu tej ścieżki, ale jaki miałam inny wybór? Żadnego, toteż zamknęłam oczy dając swojemu umysłowi odpłynąć.

- Obudź mnie rano - mruknęłam tylko cicho pozwalając sobie wreszcie na sen.


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-26-2020

Inny wybór? Nie widziałaś innego, bo innego nie było, czyż nie? Było pozostać więc z Reznilem, podążać za jego odpowiedziami, za zbawieniem jakie ci ofiarował. A za trzy dni, a nawet szybciej, dowiesz ile z tego było prawdą... Lecz, nie mogłaś zasnąć, chciałaś być porwana przez sen, ale to nie nastawało. Leżałaś tak wygodnie jak się tylko dało, ale nie czułaś tej wygody leżenia, miałaś zamknięte oczy, ale czułaś ciągle jakbyś gdzieś patrzyła. Nie mogłaś zasnąć, sen nie chciał cię potrwać przez całą cichą noc, przerażająco cichą, czarną noc...

Aż w końcu nie mijały godziny, godziny w których nic nie czułaś, żadnego ukojenia, żadnego odpoczynku, jedynie niebieski klejnot jaki pozostawał ci po Ianie był przy tobie. Dawał ci on pewnego rodzaju otuchy, nadziei, czułaś to trzymając go we swoich dłoniach, niczym promyk światła w ciemności, latarnia pchająca cię w stronę życia... W końcu nastał ranek.




Spoglądając z ziemie w górę traw, widziałaś jak ciemność mija, przychodzi szarość poranka, a na horyzoncie promyki wschodzącego słońca. Czas ruszać... Byle by dziś, także nic ci nie przerwało drogi. W końcu umowa ze głosem w głowie wciąż trwa, ty idziesz tam gdzie on chce, a ty możesz zadawać pytania jakie tylko chcesz. Ty robisz co chce, a on mówi co chcesz, najkorzystniejszy układ jaki miałaś w swoim całym życiu.


RE: Wysokie Trawy - Els - 07-26-2020

- Masz rację - mruknęłam cicho chowając lurian do kieszeni i przykładając dłoń do rany na boku by ocenić, jak źle było. Potem wstałam na równe nogi i zaczęłam biec przyspieszając coraz bardziej, aż nie korzystałam z całych możliwości swojego ciała. Ze słońcem za plecami obserwowałam swoje otoczenie starając się ocenić, czy zaszła w nim jakaś zmiana od wczoraj. Wypatrywałam z utęsknieniem końca tych cholernych traw przemieszczając się tak szybko, jak za życia nigdy nie byłabym w stanie. Wreszcie, po jakiejś godzinie ciszy, postanowiłam wrócić do wczorajszej rutyny to jest przepytywania Reznila.

- Ej, Rezi, słuchaj. Co się właściwie ze mną stanie, jeśli nie zdążę dobiec do tamtej rzeki? Czy ja w ogóle zachowam świadomość, czy po prostu moje ciało stanie się całkowicie twoje? Jak to dokładnie działa, to co dzieje się ze mną od kiedy zanurzyłam palec w... w tym czymś?


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-27-2020

Źle było, oj źle było wciąż, ale był postęp, czułaś pewną dziwną gojącą się warstwę... Lecz ile ona miała wspólnego z życiem, a ile z tą srebrną zarazą? Było dziwne twarde, ale płynne jednocześnie, zdecydowanie nie było to coś naturalnego. Sam fakt że coś takiego było wstanie się goić było dość nienaturalne, ciekawe co się z tym gdy już się wyleczysz? Wszystkie te rany które zagoiły się tylko dzięki chorobie, co się z nimi stanie, czy znów się otworzą? A może pozostaną zagojone? Czy jest w ogóle jakaś szansa, żebyś przeżyła powrót do żywych?

Nie ważne, tym będziesz się przejmowała potem, najpierw dotrzyj do tej 'magicznej' rzeki. Ledwo wstałaś i zbadałaś swą ranę, po czym od razu popędziłaś przed siebie, w przeciwną stronę niż do wschodzącego słońca, przez te cholernie wielkie trawy... Tam jest twój cel, twoje życie, a im bliżej tej rzeki, tym twa nadzieja rosła na sile. Pierwszy raz ktoś powiedział że zna lekarstwo, powiedział nawet czym jest, nawet jeśli jest to tak nierealne. To była twoja największa szansa odkąd umarłaś...

Niestety otoczenie nijak się zmieniło, wszędzie cholerne trawy które przewyższały cię o głowę, lub nawet bardziej, więc nici z rozglądania się... Niestety tym razem nie masz komu wskoczyć na barana...




RE: Wysokie Trawy - Els - 07-27-2020

Cholera, średnio to wyglądało... A więc jeśli wrócę na powrót do życia, na zawsze będzie mi brakować dwóch żeber? Chujowa sprawa... Biegłam jednak dalej przed siebie z nadzieją, że jakoś to będzie, że może jednak nie umrę... A nawet jeśli, wciąż będzie dobrze. Byle nie oddawać komuś innemu swojego ciała.

- To dlaczego właściwie kazałeś mi cię dotknąć? Bawi cię to? Obserwowanie moich desperackich zmagań? Co ty w ogóle planujesz, myślisz że wybiorę stanie się tobą? - zapytałam denerwując się. Działania Reznila wydawały mi się coraz bardziej pokręcone, na pewno miał jakiś cel, którego nie znałam. Stawiałam na to, że nie ważne co zrobię i tak zostanę udupiona. Za dużo rzeczy mi tu zagrażało. Ale może... Może nekrini i infernici nie pomyślą, że przejdę na drugi brzeg tej rzeki? W końcu ona niby zabijała tę srebrną chorobę?


RE: Wysokie Trawy - MistrzGry - 07-27-2020

Się denerwowałaś, jak zwykle zresztą, jak zawsze zresztą gdy rozmawiałaś z kimś przez dłuższy okres czasu. Wpierw idzie dobrze, okazuje że się całkiem dogadujecie, a potem bum! Druga osoba mówi ci, bądź robi, coś z czego ani trochę nie jesteś zadowolona, tak było z Brutusem... Tak było z Lucyferem, tak było z Sawą, tak było z Ianem, tak i jest ze twoim przyjacielem w głowie. Nic nowego, lecz zawsze działa w ten sam sposób, za każdym razem ty jesteś tak samo ufna. A skutki twej naiwności za każdym razem są 'nieco', znacznie różne. Raz w końcu cię postrzelono, drugi raz wystawiono Nekrinom, trzeci raz poświęcono się dla ciebie, a czwarty... Ian odroczył cię od śmierci i poświęcił się dla ciebie, pytanie którym z tych będzie Reznil...





RE: Wysokie Trawy - Els - 07-27-2020

Słysząc odpowiedz Reznila tylko uniosłam brew i prychnęłam z irytacją. No tak, brońcie bogowie, żeby ten dziwny byt chociaż raz udzielił mi jasnej odpowiedzi na moje pytanie. Nie, nie, on zawsze, kurwa, musiał kręcić i owijać w bawełnę.

- Bardzo miło z twojej strony, Rezi, ale serio mam wierzyć, że taki jesteś dobroczynny i pomocny? Dlaczego tak bardzo ci zależało, żebym ruszyła dupę i nie dała się zabić? DLACZEGO chcesz mi pomóc, skoro za trzy dni i tak zrobiłbyś z moim ciałem, co byś zechciał? Jaki tak NAPRAWDĘ jest twój cel? - dopytywałam stając się coraz bardziej podejrzliwa. Czułam, jakby coś mi umykało, jakiś kawałek układanki. Czego się nie domyślałam? Jaki był haczyk w tej umowie? I co do kurwy nędzy stało się z Ianem?! I z Yahkrą... Właśnie...

- Ej a wiesz co się stało Yahkrze? To ta nekrinka co mi wyrwała żebra. czemu ona tak... Urosła?