Nekron

Pełna wersja: Wysokie Trawy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13
Z całych sił pobiegłeś w stronę drzew, nie zważałeś już na ból czy kuśtykanie adrenalina wraz z tą chwilą walki o życia dawały Ci siłę by to wszystko zignorować i biec tak szybko jak nigdy wcześniej, nie zamierzałeś umrzeć w tym obcym miejscu z dala od domu... Na dodatek ktoś na Ciebie tam w tyle liczył.

Nie oglądając się za siebie i skupiając się wyłącznie by dobiec do celu nagle wybiegłeś z traw na...


WZW

___________________________________________________________________________________________________________________________________________

[Praymera]


Smakowałeś powietrze swym wyczulonym zmysłem smaku jak i węchu, te wysokie trawy były pełne życia. Czułeś to jak w okół Ciebie z każdej możliwej strony czmychają małe zwierzątka, prawie dwumetrowe trawy są ich środowiskiem gdzie dobry wzrok wiele nie daje, liczą się inne zmysły oraz prędkość. Miejsce to zdecydowanie jest zdominowane przez niskie i szybkie istoty, polowanie na takie istoty zdecydowanie łatwiejsze byłoby rozstawianie pułapek niż próba polowania w pojedynkę. Ewentualnie można się przyczaić czekając aż jakaś ofiara sama do Ciebie przybędzie, czujesz w tym miejscu tyle życia że na pewno w końcu coś podejdzie.

Ciekawe skąd tu tyle fauny, w końcu skądś by musiało pozyskiwać jedzenie, a na pewno nie są to same drapieżniki... Chociaż czy cię to w ogóle interesowało? W końcu byłeś mięsożercą którego interesowało mięso wyłącznie i wystarcza Ci fakt że można je tu znaleźć dość łatwo.
Praymera ułożył się wśród traw z jedną nogą ustawioną gotową do wyskoku. Pazury zawczasu już wysunął. Uznał, że poczeka aż jakieś zwierze dostatecznie się zbliży aby wykonać skok i przybić je do ziemi. Względnie jak jakieś stworzenie podejdzie od strony ogona to po prostu owinie go wokół niego i dokończy robotę pazurami. Oczekiwał więc w bezruchu. Domyślił się, że zapewne jest tu gdzieś w pobliżu źródło wody pitnej, skoro okolica tętni życiem. Nie omieszka się je oczywiście po fakcie polowania odszukać aby ugasić pragnienie.
Czekałeś w bezruchu przez dwadzieścia minut aż coś nie zbliżyło się do Ciebie od strony pleców, błyskawicznie owinąłeś to ogonem bez problemu gdyż nie było to zbyt duże i odwracając się wbiłeś w to pazury jednej dłoni.

Właśnie zabiłeś coś co wielkościowo i kształtowo przypominało dorosłego zająca tyle że bardziej podłużnym całym ciele, jego przednie łapy były zakończone małymi haczykowatymi pazurkami, miało płaski nos o trzech nozdrzach, ciemne brązowe oczy jak i futro, krótsze niż u zająca uszy a z ust wystawały dwa krótkie kły. Z twarzy przypominało dziwną krzyżówkę nietoperza i królika. Niestety umarło bardzo szybko od twych pazurów wbitych w żebra, więc jedyne co zdążyło zrobić to krótko i głośno pisnąć.

Dziwne stworzenie, ale przynajmniej na tyle duże by zaspokoić twój apetyt.
Praymera oddalił się od miejsca, w którym upolował to stworzenie ponieważ pisk z pewnością zwrócił uwagę okolicznych stworzeń czy chociażby Ermenów. Dostatecznie oddaliwszy się pożarł w całości zająco podobne stworzenie. Następnie zabrał się za poszukiwanie źródła wody pitnej. Zaczął poszukiwać śladów i ogólnego kierunku dokąd te ślady zmierzały. Tam też najczęściej będzie woda pitna.
Ślady zwierząt prowadziły dosłownie wszędzie, w każdy możliwy kierunek świata. Nie znalazłeś też kierunku bardziej obieranego na tym czarnoziemu między trawami. Musiałeś więc inaczej znaleźć drogą do jakiejś wody bądź zdać się na los, wybrać jakiś kierunek i ruszyć ku niemu. Może będziesz miał szczęście trafiając na jakiś staw czy strumyczek.
Praymera popatrzył się na układ terenu w poszukiwaniu miejsc, gdzie góry się bardziej schodziły tworząc nieckę. W tamtym kierunku po pewnym czasie ziemia powinna nabrać wilgoci oraz stanie się bardziej mazista skoro to czarnoziemy będąc w pobliżu jakiegoś cieku/zbiornika wodnego. Upatrzył i ruszył w kierunku, który prowadził do miejsca wydającego mu się pasować jako miejsce występowania wody.
Wyprostowałeś i stanąłeś na palcach by móc dobrze wyjrzeć ponad te trawy, miejsce to rzeczywiście wyglądało jak prawdziwe morze traw. W pobliżu zobaczyłeś przerwę w rosnących wszędzie tu trawach, najprawdopodobniej to będzie właśnie twoja niecka z wodą, innego powodu do braku trawy w takim małym obszarze w środku tego morza traw nie było.

Ruszyłeś w tamtym kierunku szybkim tempem, zajęło to ledwie kilka minut. Na miejscu faktycznie dotarłeś do niewielkiej niecki w której mieścił się spory staw do którego wpływał strumyczek ze strony gór. Wodę znalazłeś, najprawdopodobniej pitną bo gdy wyłoniłeś się zza traw po drugiej stronie stawu coś natychmiast wskoczyło między trawy najpewniej przestraszone twoją osobą.

Albo musiało tu padać bardzo często albo musiało tu być więcej innych zbiorników wodnych bo raczej takie stawiki ze strumyków górskich nie zaspokajają pragnienia całej tej krainy.
Praymera podszedł do zbiornika od miejsca gdzie wpadał strumyk. Nie musiał tego robić, jednak tam jest lepsza woda.
Tak czy inaczej, pomyślał sobie całkiem żyzny teren jest w tej okolicy. Jego lud na pewnych partiach gleb hodował gatunki roślin nie w celach konsumpcyjnych, tylko ze względu na inne właściwości tych roślin. Działo się to na już skolonizowanych terenach. Ugasił swoje pragnienie po czym zdecydował się powrócić do miejsca postoju Ermenów i tam próbować nakłonić Teslę do rozmowy.
Zaspokoiłeś swe pragnienie chłodną wodą ze strumienia, woda która jeszcze jest w ruchu jest zawsze pewniejsza. Lepiej nie ryzykować nawet minimalną szansą zatrucia się jeśli Cię to nic nie kosztuje.

Po wspominaniach jak to twoi pobratymcy zajmowali się hodowlą ruszyłeś w stronę gór by znów móc zobaczyć u ich podnóży ermenów. Może sam byś kiedyś zajął się hodowlą roślin jako nowy kolonista tych ziem?

WZW

_______________________________________________________________________________________________________________________

[Nimarus]

Wkroczyłeś między Wysokie Trawy niedaleko wejścia do Gór Nestrum. Od razu gdy tu wszedłeś zalała Cię fala odrazy, wszędzie czułeś dotyk oraz hałas życia, całe tabuny małych istot żyły w tych trawach zjadając co popadnie i kryjąc się w norach by móc dożyć kolejnego dnia, żałosne... Póki co miałeś jedynie nadzieje że wszelkie tutejsze stworzenia będą unikać Cię niczym chodzącej śmierci.

Teraz gdy tu jesteś zostało wybrać kierunek, ciężko jest Ci jednak określić strony świata gdy nie jesteś wstanie zobaczyć w pełni nieba a słońce jest już niestety wysoko na niebie.
Nimarus nie był przyzwyczajony do takiego spojrzenia na to co go otacza, choć pomimo tego nie mógł się powstrzymać od odrazy która go przepełniała tymi istotami. Być może że coś z tymi zwierzętami jest nie tak? Nie spodziewał się tak sporej zmiany postrzegania rzeczywistości, jednak w obecnej sytuacji to nie miało znaczenia, również nie przejął się tym zbytnio... bo przecież co obchodziły życia jakiś stworzeń? Najważniejsze że dzięki właściwym decyzją był wstanie dalej stąpać po tej ziemi. Nie zastanawiając się dłużej nad swoim położeniem, ruszył przed siebie unikając wszystkiego co żyje.
Ruszyłeś dalej przed Siebie nieustępliwym krokiem, trwało to tak półgodziny. Powoli zaczynałeś odczuwać wrażenie że te wszystkie stworzenia omijały Cię szerokim łukiem gdyż z czasem zaczęły milknąć nie hałasując już tak bardzo, czyżby się Ciebie bały? Nawet jeśli tak, to nie byłoby w tym nic dziwnego, w końcu nie stanowiłeś dla nich jedzenia. Jedynie śmierć...

Nimarus zaufał swoim instynktom i zaczął biec, skręcając przed tym w prawo. Trochę go zastanawiało czy na to co myśli nie wpływa jakaś siła, choć w tej chwili to był jego najmniejszy problem. Hah... co zabawniejsze, to nawet na rękę mu było że nic nie stawało by mu na drodze.
[Kriadasz]
Między trawami panował hałas jakie wydawały małe zwierzątka biegając w te i we wte, świerszczenie czy nawet piski zabijanych stworzeń gdzieś w odległym miejscu traw. Niestety tylko słyszałeś to wszystko, gęste trawy uniemożliwiały Ci zobaczenie czegokolwiek dalej niż dwa metry przed Tobą, byłeś też za niski by zobaczyć co jest nad trawami bądź orientować się gdzie jest wzgórze. Żeby mieć pewność że dotrzesz na miejsce musiałeś iść przed Siebie nie zbaczając z trasy ani trochę inaczej powędrujesz w głąb morza traw...

_________________________________________________________________________________________________________________________________
[Nimarus]

Gdy zerwałeś się do biegu nagle cała okoliczna zwierzyna ożyła bardziej na chwilę biegnąc z dala od Ciebie cichnąc z czasem. Widać faktycznie twa obecność przerażała cała okoliczną faunę i sprawiła że zaczęła uciekać jak najdalej...

Biegłeś w towarzystwie szumu wiatru pocierającego o wysokie trawy przez półtorej godziny, do teraz nie się nie zmieniało a morze wysokich traw zdawało się nie mieć końca, jednakże powinieneś ufać swym nowym zmysłom... A może jednak nie...
Słysząc okoliczną zwierzynę parsknął pod nosem, śmieszył go fakt, jak są one przestraszone niego. Jedyne co w tamtej chwili mógł pomyśleć, to jest to, że będzie mu się zdecydowanie trudniej polować. Niekończące trawy zaczynały już trochę irytować, bo przecież ile tego może być! Już łatwiej było by to wszystko wypalić za jednym razem, niż użerać się z przedostaniem na drugą stronę. Fakt że trochę polegał na nowych zmysłach go martwił, choć może to był dobry wybór? Nikt inny niż on raczej mu na to nie może odpowiedzieć. Dlatego też biegł dalej przed siebie, polegając na swoim słuchu i przekonania właściwej decyzji.
Szedł przed siebie, próbując zmierzać wciąż w tym samym kierunku. Było to dość trudne zadanie, zważając na jego wzrost, jednak Kriadasz był dość zdesperowany. Głównie przekonaniem, że lepiej nie zabłądzić w tych niesamowicie wysokich trawach. Odgłosy umierających zwierząt budziły niemały niepokój w jego sercu. On mógł byś następny. Dlatego wolał jak najszybciej wyjść na otwartą przestrzeń. Przyśpieszył jeszcze bardziej, teraz biegnąc praktycznie truchtem. I tak robił hałas. Cała okolica doskonale wiedziała, że oto przybył niezdarny krasnolud. Zresztą nie trzeba być krasnoludem, by robić hałas w takich chaszczach. Wszystko jedno, czy będzie szeleścił idąc, czy biegnąc. Przy tym wszystkim starał się też zachować czujność. Jakkolwiek odróżnić spośród tych odgłosów polnych zwierząt takie, które mogą stanowić dla niego zagrożenie.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13